Total War Battles: KINGDOM – recenzja

Total War Battles: KINGDOM w miesiąc od pojawienia się na świecie doczekało się recenzji z naszej strony. Zapraszam do lektury.

9 kwietnia 2015 pojawiła się kolejna gra, którą nie można nazwać pełnoprawną członkinią rodziny Total War, bo ze znanymi nam grami z serii ma trochę wspólnego, ale już kuzynką bądź innego stopnia dalszą rodziną już owszem. Total War Battles: KINGDOM jest grą darmową, dostępną w serwisie Steam. Z serwisu do pobrania jest 1,6gb danych, które przenoszą nas w średniowiecze (co sugeruje nazwa), ale mimo powiązania z serią gier oraz z jednym z najlepszych dodatków do tej serii, trafiamy w zupełny inny świat, sterowania, rozwiązania.

Zaczynamy od samouczka, z którego dowiadujemy się o możliwościach, jakie oferuje nam rozgrywka. Nim się to jednak stanie, tworzymy naszą postać.

I teraz samouczek.

1. Okienko z naszą postacią, liczba oznacza poziom naszej postaci. Od poziomu zależy ilość miejsc w armii, budynki, zdolności itp.
2. Okienko pór roku, zmieniają się co 24 godziny.
3. Surowce:
* nie wydobywamy, dostajemy od czasu do czasu i możemy kupić,
* srebro, nim płacimy za większość budynków czy jednostek,
* żywność, do zdobycia w grze, pola uprawne, hodowla, myślistwo,
* kamień,
* drewno
4.
* misje,
* okienko naszej armii,
* archiwum królestwa,
* sklep, gdzie kupujemy złoto,
* opcje.
5. Okienko z aktywnymi misjami.
6. Okienko z możliwościami budowania, zmiany ukształtowania terenu etc.
7. Okienko informacyjne.

Gra przypomina pod względem rozgrywki jedną z wielu gierek internetowych, w które od lat możemy pograć w sieci mając dostęp tylko do przeglądarki, ponieważ wydobycie, budowa, uzupełnianie składu armii zajmuje całe minuty, godziny, dni. Oczywiście możemy przyspieszyć większość procesów, przez używanie złota (przypominam, że możemy je kupować za realne pieniądze). Graficznie, to taka Cywilizacja, przeglądarkowe gry dały gameplay, Heroesy uproszczony tryb bitew.

Całość okraszana jest licznymi misjami, które rozwijają naszą postać. Misje są proste: wybuduj budynek x, zaciągnij oddział y, wygraj z starć, osiągnij n poziom itp. W przerwach między zbieraniem surowców możemy, a wręcz musimy powalczyć. Co to za Total War w którym nie ma bitew i wojen? Tutaj odczujemy spory zawód, a jednocześnie w pełni dowiemy się dlaczego postanowiłem określić tę grę jako kuzynką Total Warów.

W pierwszym oknie mamy listę jednostek będących w składzie, poniżej są posegregowane według klas jednostki w rezerwie, dlatego przed każdą bitwą możemy zmienić skład, dostosowując go do przeciwnika, a także wymienić ranne jednostki i walczyć dalej, nie czekając na ich zregenerowanie.
Okienko z numerem 2 to skład naszej armii, ostatni dziewiąty slot odblokowuje się gdy postać osiągnie 22 poziom. Możemy swobodnie modyfikować nasze armie, przestawiając kolejność. Należy pamiętać, że ta strzałka po prawej od okna to front naszej armii podczas bitwy.
Trzecie okno daje nam dostęp do takich opcji jak zdolności specjalne, wynikające z budowy kościołów. W kościołach są artefakty, które wydatnie wpływają na pole bitwy i wynik starcia.

Jeśli nie chcemy zdobywać sąsiedniej krainy możemy powalczyć w misjach. Dwa kliki i wybieramy jedną z nich. Poddane są one gradacji pod względem trudności, co symbolizują kolory kropek na mapie. Prócz doświadczenia nagrodą za zwycięstwa mogą być surowce.

Przed bitwą możemy kupić za złoto dodatkowe efekty, jakie będą posiadać na czas bitwy nasze wojska, płonące strzały, oddział najemników itp. Armie są rozstawiane i nie ma tu nic z magii zwanej manewrami, nic z otaczania, wykorzystywania lokalnej przewagi, pościgu. Nic. Trudno. Możemy na chwilę przed początkiem i w trakcie zmienić miejsca jednostek, wykorzystywać zdolności i ot wszystko. Starcie ogranicza się automatycznego marszu obu stron na spotkanie z sobą, szarży, której początek sami określamy. W zależności od tego czy udało nam się, czy nie, takie początkowe straty zadajemy oddziałowi przeciwnika, następnie jednostki przechodzą do walki w zwarciu. Czekając na wynik starcia wykorzystujemy zdolności specjalne oraz liczymy na szczęście… A szczęście jest takie, że bitwa trwa 2-4 minut, inaczej moglibyśmy zasnąć. Dobra, nie bądźmy tacy krytyczni. Możemy ciut kombinować, bo jednostka która wygra starcie musi przyjąć na siebie szarże drugiej linii przeciwnika, ale dalej nie za dużo możemy poradzić w chwili gdy mamy przewagę jednostki, którą i tak nigdzie nie rzucimy w bój. Boli to niemiłosiernie.

Na końcu zostajemy uraczeni okienkiem ze zdobytym doświadczeniem przez jednostki, które wydajemy na szkolenie naszych wojaków, zmieniając ich w maszyny do zabijania oponentów. Tutaj warto wspomnieć, że każdy budynek do rekrutacji ma 3-4 typy jednostek do powołania, przez co twórcy pozostawili graczowi całkiem spore możliwości składania armii.

Wykonywanie misji, rozbudowa, awansowanie i podboje. Jak to wygląda? Klikamy na wieżę strażniczą sąsiada, po czym wygrywamy bitwę. Następnie oglądamy takie okienko:

Zaś na właściwej mapie odsłania się kolejny fragment mgły wojny. Nowe możliwości, nowe tereny, dalsza rozbudowa. Standard znany od lat.

Podczas gry jest możliwość mierzenia się z innymi graczami, ale dopóki nie zmieni się mechanika, nie będzie to widowiskowe przedstawienie, które powali na kolana obu oponentów oraz potencjalną publikę.

Czas żeby wydać własną (subiektywną) opinię o Total War Battles: KINGDOM. Gra jest schematyczna, nudna i ani razu nie miałem tego uczucia niecierpliwości wynikającej z oczekiwania, co mnie czeka za chwile. Jedynie to nerwowe uczucie, dlaczego tak długo. Prostota tej gry jest jej zaletą, ale dla osób chcących czegoś więcej, więcej akcji, większego stopnia skomplikowania rozgrywki… Cóż… muszą jednak poczekać na Arenę (przypominam, że aktualnie jest zamknięta alfa, a skierowana jest do graczy celujących w rozgrywkę massive multiplayer, niezależnie od tego czy będzie to gra dla zabawy czy na poważnie) tudzież standardowe odsłony, przede wszystkim Medieval I i Medieval II. Jako odskocznia i przerywnik może być, a i tak bym polecał pójść na spacer, znaleźć nowe hobby, poczytać książkę czy pograć w gry planszowe, bo na ten wyciągacz kasy i czasu, szkoda życia. Typowe dla pay2win.

Rzecz jasna możemy bronić tę pozycję przez przypomnienie, że jest to wersja beta, część funkcji jest niedostępna, pewnie wprowadzą wiele zmian, by gra była wciąż żywa.

Do dyskusji o Total War Battles: KINGDOM zapraszamy TUTAJ.

Latest Comments

  • author image
    Konrad says:
    Fajne czekam na więcej :)...
  • author image
    mufur says:
    Podobnie jak Attila był jedynie samodzielnym dodatkiem do Rome II... Inne frakcje główne, inna ma...
  • author image
    Temer says:
    Podejrzewam, że w ten sposób będą chcieli usprawiedliwić sprzedawanie tego typu produkcji po ce...
  • author image
    Orzel94 says:
    Tylko co to zmienia? obie podane gry były samodzielnymi dodatkami do pełnych gier...
  • author image
    Woro89 says:
    Jak Total War, to tylko historyczny !!!...