Rozdział 1 – historia nienawiści
1.1. Nagarythe i Aenarion

Nim Mroczne Elfy stały się tym, kim się stały, były Wysokimi Elfami. Pochodzili z krainy Nagarythe – położonego na północnym zachodzie Ulthuanu królestwa, które teraz jest strefą niekończącej się wojny między Druchii, a Asur. Historię Aenariona znamy z opisów Wysokich Elfów, do których odsyłam – tutaj przedstawię w nieco skróconej formie.
Ulthuan był atakowany przez nieprzeliczone hordy Demonów po tym, jak wyłoniły się z portali Chaosu na obu biegunach, a Pradawni zostali pokonani. Elfy, które nie przywykły do wojny, były dziesiątkowane przez potwory Chaosu. Pojawiła się wszak nadzieja, która ocalić miała rajską wyspę przed złem – był nią Aenarion, który nauczył Elfy walczyć i wraz z nimi rozpoczął wyzwalanie ziem spod władzy tych bestii. W końcu dotarł do świętego ognia Asuryana, pana niebios. I choć święty płomień niemal wypalił duszę młodego Aenariona, to Elf ten się nie poddał i przeszedł próbę. Z większym zapałem toczył teraz wojnę z Demonami, aż z czasem okrzyknięto go Królem Feniksem, odrodzonym synem Asuryana. Z czasem sprzymierzył się z Caledorem Obłaskawiaczem Smoków, którego pomoc uratowała Ulthuan przed zagładą. Aenarion zyskał również żonę – Astarielle, Wieczną Królową z Avelornu. Walcząc dalej z demonami, Caledor zrozumiał, że jedynym sposobem na powstrzymanie Demonów jest stworzenie Wiru, który mógłby wyssać potęgę Chaosu z tego świata. Aenarion wyśmiał ten pomysł.
Niewiele później, do Aenariona przybyła straszna wiadomość. Królowa Astarielle zginęła, jej dzieci natomiast przepadły bez wieści. Aenarion oszalał – poprzysiągł, że zniszczy Demony co do jednego. Będąc w furii przybył na Nieszczęsną Wyspę i dobył broni samego boga mordu – Khaine’a. Tą bronią był Owdowiciel, a legenda głosiła, że ten, kto weźmie Owdowiciela w swoje posiadanie, ściągnie na siebie straszliwą klątwę. Uzbrojony w tą straszliwą broń Aenarion wybijał Demony całymi tysiącami, walcząc na grzbiecie potężnego smoka Indraugnira. W trakcie tej wojny uwolnił on z niewoli bestii Slaanesha samą Morathi*. Hordy Chaosu zostały z czasem wyparte z Ulthuanu, a Aenarion urządził sobie stolicę w zrujnowanym przez piekielne bestie Nagarythe. Tu wybudował najbardziej znaną w regionie twierdzę – Anlec. Wokół siebie miał zgromadzić najbardziej okrutne i bezlitosne Elfy, jakie żyły w Ulthuanie. Poślubił też Morathi, która powiła mu syna – Malekitha. W Nagarythe rozpoczęły się krwawe rządy przeklętego przez Owdowiciela Aenariona, zapanowała także obsesja wojny i śmierci. Caledor, ignorując kompletnie gniew swego przyjaciela, wyruszył z Elfami na południe, gdzie utworzył swoje własne królestwo, nazwane od jego imienia… Caledorem.

Demony Chaosu nie spały przez ten czas. Uzupełniały straty i rosły w siłę, by w końcu uderzyć. Aenarion postanowił współpracować z Caledorem – gdy Król Feniks toczył bój z Demonami na grzbiecie Indraugnira, Caledor wprowadzał w życie swój plan utworzenia magicznego wiru. Aenarion bronił wspierających swego przyjaciela magów, gdy sam usiekł cztery wielkie Demony. Był już ciężko ranny, lecz nie poddawał się. W końcu ujrzał efekt planu Caledora – potężny wir, który wyssał esencję Chaosu ze świata, lecz przy tym zniszczył wiele miast i pałaców, a samego Caledora i jego czarodziejów uwięził wewnątrz. Ulthuan został zrujnowany, ale ocalał. Co natomiast stało się z Aenarionem?
Resztkami sił doleciał na Nieszczęsną Wyspę, gdzie przy Świątyni Khaine’a złożył Owdowiciela, po czym umarł. Tym samym Ulthuan ocalał i mógł żyć własnym życiem… do czasu.

 

*Przyszłość miała pokazać, że prawdopodobnie była już wtedy wierna Panu Rozkoszy.