Prezentujemy Wam dziś recenzję gry Lionheart: Kings’ Crusade, przygotowaną przez jednego z naszych forumowiczów. Zapraszamy do lektury!
Gra przenosi nas do czasów Trzeciej Krucjaty, nazywanej także Krucjatą Królów. Do rozegrania czekają dwie kampanie: pierwsza po stronie krzyżowców, dowodzonych przez Ryszarda Lwie Serce, przybywających odbić Jerozolimę z rąk muzułmanów, druga zaś po stronie Saracenów, których prowadzi Saladyn. Dodatkowo, twórcy udostępnili graczom tryb scenariuszy, w których możemy poprowadzić swoje oddziały do boju na kilku przygotowanych mapach, w trybie single bądź multi.
Głównym atutem produkcji jest jej grafika i wykonanie. Zarówno mapa całej kampanii, jak i pojedynczej bitwy, a także ich poszczególne elementy nie budzą zastrzeżeń. Autorzy wykonali bardzo dobre tekstury dla jednostek, prawidłowo wykończone wyposażenie, które już nie znika lub nie przechodzi przez inne przedmioty, a także zachwycający krajobraz. W czasie rozgrywki możemy zobaczyć piękne równiny, przerażające pustynie z małymi oazami, jak również promienie zachodzącego słońca, odbijające się w Morzu Śródziemnym. Fizyka gry jest dobrze odwzorowana, a elementy przyrody nieraz okazują się przeszkodą dla naszych oddziałów. Animacje walki są wciągające, nie ma w nich kategorycznych błędów czy drobnostek, które niszczą całą całość widoku. Należy wspomnieć również świetnej wizualizacji walących się murów, wież i bram, które w końcu nie mają jednej zakodowanej sekwencji zniszczeń, ale kilka możliwości. Zobaczymy zatem, jak nasze katapulty i trabeusze wybijają dziury w bramie, a blanki powoli zaczynają osuwać się w dół tworząc lawinę spadających kamieni.
Od strony grywalności i fabuły jest już niestety nieco gorzej. Ograniczenie gry do dwóch stron konfliktu oraz pozbawienie jednej z nich możliwości kontrataku nie jest zbyt dobrym pomysłem. Kampanie, choć teoretycznie zupełnie różne, praktycznie okazują się takie same i niezbyt wyszukane w fabule. Zajmowanie po kolei szesnastu terytoriów, określanych w grze jako osobne królestwa, mają nam urozmaicić wątki poboczne (takie jak bunt templariuszy, czy atak na Cypr przeprowadzony przez bizantyjskich żołnierzy), które, pojawiając się w odpowiednim czasie, umożliwiają nam wybór między paroma opcjami działań (np. atakiem/ pozostawieniem wydarzeń własnym losom), lecz niestety nie sprawdzają się na dłuższą metę. Szybko stają się one nużące, gdyż zazwyczaj sprowadzają się do jednej bitwy i dodania paru punktów reputacji w różnych państwach. Te ostatnie nie mają skutków długofalowych, jedynie wpływają na drobne ulepszenia dzięki poparciu danej frakcji. Dzięki nim, po zdobyciu paru punktów dostaniemy możliwość produkcji lepszych łuczników czy piechurów, albo drobne bonusy doświadczenia i obniżenie kosztów rekrutacji. W kampanii Saracenów, zamiast poszczególnych punktów reputacji dla frakcji, dostaliśmy do dyspozycji niewielkie drzewko rozwoju podzielone na umiejętności bitewne, produkcje oddziałów i umiejętności ogólne (np.: bonus do łupów po bitwie).
Zróżnicowanie jednostek pozostawia wiele do życzenia. Na papierze jest ich dużo, mimo to w walce okazuje się, że nie różnią się od siebie praktycznie niczym, oprócz wyglądu. Wyjątkiem są oddziały, takie jak Piechota Syryjska, która na pierwszy rzut oka jest zwykłym mięsem armatnim, a dopiero na polu bitwy zaczynamy doceniać jej skuteczność. Co więcej, analogiczne jednostki obu frakcji są tak zbalansowane, że stanowią swoje lustrzane odbicia pod względem statystyk i skuteczności. Brakuje również dobrych opisów, znanych choćby z MII:TW, a w Lionhearcie zastąpionych paroma suchymi zdaniami, które nie dają nam szans powiększenia swojej wiedzy. Najciekawszą rzeczą, związaną z jednostkami, jest system doświadczenia jaki stworzyli twórcy. Umożliwia on zdobycie 12 rang (poziomów), za które dostajemy jeden punkt do rozdania w główne cechy oddziału (siłę, obronę, łucznictwo, morale i wytrzymałość), a dodatkowo co cztery poziomy jeden punkt umiejętności, który pozwala nam na dodanie specjalnego talentu dla jednostki (np.: zwiadu, który pozwala nam wcześniej wykryć jednostki wroga.
Na polu bitwy mamy parę innowacji, ale także parę rażących niedociągnięć. Twórcy postarali się o ukrywanie jednostek i związane z tym bonusy. Jednostki, które atakują z ukrycia dostają bonus do obrażeń (podwójne obrażenia) przez określony czas (atak z zaskoczenia). Dzięki temu, możemy przygotowywać prawdziwe zasadzki, a nie ich atrapy, które umożliwiają nam inne gry. Mimo to, w rozgrywce widoczne jest wiele nietrafionych rozwiązań. System morale traci swoje racje bytu – jednostki mogą ‘doznać szoku’, podczas którego zadają mniej obrażeń, zaś same są bardziej podatne na wraże ataki, ale brakuje mi masowych odwrotów całych armii, jakie mamy okazję oglądać w serii Total War. Interfejsowi zarządzania jednostkami niestety też mam wiele do zarzucenia. Jest niewyraźny i beznadziejnie umieszczony, tak samo jak pasek wyboru jednostek. Dodatkowo, często klikając na jedną z jednostek wybieramy zupełnie inną, z racji przesunięcia ekranu. Minusem dla mnie są również znikające ciała, które pozbawiają nas widoku epickich pobojowisk, znanych z naszej ulubionej serii (szczególnie, że ciała znikają prawie od razu po dotknięciu ziemi).
Mocną stroną gry jest muzyka, której głośność jednak warto zmienić w opcjach gry, ponieważ jej poziom początkowy nie pozwalaw pełni wsłuchać się w rytm otoczenia. Autorzy postawili w niej na wschodnie rytmy, które idealnie komponują się z naszymi podbojami i nie męczą uszu.
Jeśli chodzi o multiplayer, gra nie prezentuje się najlepiej. Największą niedogodnością jest utrudnienie rozgrywki przez Internet polskim graczom – aby móc się nią cieszyć, a jednocześnie zachować polską wersję językową, musimy dodatkowo zainstalować wersję angielską, jako że w tej pierwszej nie ma w ogóle takiej opcji. Dodajmy, że gra sieciowa prowadzona jest przez Steam, co również może być minusem dla wielu graczy, nie darzących sympatią tego narzędzia.
Zaniżone wydają się być wymagania sprzętowe, podane na okładce gry. Posiadając lepszy sprzęt (nie przeczę, że jest zaśmiecony, ale aż tak źle nie jest) miałem problemy z optymalizacją ustawień gry. Momentami zdarzały się opóźnienia w reakcjach, czasem gra niestety bardzo spowolniała, a podczas jednej z bitew zdarzyło mi się wyrzucenie do pulpitu.
Plusem gry może być przystosowanie jej do młodszych użytkowników, a to dzięki łatwemu językowi i dość prostym opisom jednostek, jak również wyraźnym informacjom o ich słabych i mocnych stronach. W grze nie zobaczymy także przelewającej się krwi, więc śmiało możemy pozwolić młodszemu rodzeństwu na zabawę z nią.
Lionheart: Kings’ Crusade posiadała ogromny potencjał, wynikający już z samego okresu, a także z możliwości jego wykończenia, jednak nie został on całkowicie wykorzystany. Twórcy obiecują to jednak poprawić i urozmaicić grę – już teraz został wydany patch, który ma poprawiać obecne niedociągnięcia, a także udostępnić nowe jednostki i bohaterów. Grę polecam szczególnie teraz, gdy czekają nas długie, zimowe weekendy i z miłą chęcią wybierzemy się w podróż po gorących piaskach pustyni
Ocena gry:
§ Grywalność: 6
§ Grafika: 9
§ Muzyka: 7 (czasem brakuje mi tych epickich utworów)
Autor: Soul of Night
Totalwar - podwitryna portalu totalwar.org.pl
Copyright 2008-2011 by totalwar.org.pl. All Rights Reserved.
Projekt: Tadeusz Meszko
All Rights Reserved.
no to może w końcu narodziny jakiejś konkurencji … ciekaw jestem jak to się rozwinie dalej.
Jeśli tylko będą wsłuchiwać się w krytyczne głosy fanów, to w kolejnych odsłonach mam nadzieję serii może być naprawdę dobrze
gra jest słaba. Przy MIITW wygląda jak biedne dlc. i ci rycerze mańkuci wyglądający jak z komiksów marvela:/
Gdy pierwszy raz zoabczyłem screeny pomyślałem – kolejna część Warhammer: Mark of Chaos?
Bardziej niehistorycznych jednostek nie widziałem w żadnej grze opartej na historii. Większość elementów zbroi jakie mamy przyjemność widzieć w grze to wymysł twórców. Wygląda to tak jakby jednostki robiono na podstawie tekstu pisanego. Twórcy nie widzieli zdjęć hełmów, pancerza, naramienników, bądź chcieli by był to tolkienowsko-warhammerowski klimat, a mnie to mocno zniechęca przy grach ”historycznych”.
ta gra nie ma szans zeby konkurowac z MIItw jest za mała pod każdym względem.
Ta gra nie miała konkurować z Total War. Nawet wątpię, żeby powstały kolejne części. Lionheart to chyba RPG jest a to jakiś spin-off. W każdym razie gra nie jest zła, szczególnie, że na metacritic Medieval II ma 88% a Lionheart 71%. Na święta cena gry została obniżona bodaj o połowę, ale nie wiem czy aktualnie cena się nie zmieniła. W każdym razie system zarządzania jednostkami, ich udoskonalania jest bardzo ciekawy i właściwie, z tego co czytam na innych serwisach, będzie bardzo podobny do tego z Shogun 2 (specjalne umiejętności generała-awatara)
Wszystko zależy czy ta seria będzie kontynuowana czy to tylko jednorazowa akcja. Nie grałem ale cieszę się że chociaż są próby tworzenia czegoś w klimacie TW. Oczywiście narazie wygląda to miernie ale nie od razu Rzym zbudowano. Myśle że trzeba twórcom dać szansę.
W przypadku Imperial Glory też były takie próby. Gra wydana między RTW a MTW2 wnosiła już różnice twarzy w oddziałach żołnierzy i bitwy morskie. Była jednak mierna, mizerna i fatalna..