Wiele było prób stworzenia konkurencji dla gier z serii Total War – czasem lepszych, innym razem gorszych. Nikomu nie udało się zdetronizować króla, ale też nie lada odwagą był sam zamiar sprostania dziesięcioletniemu doświadczeniu Creative Assembly. Lionheart: King’s Crusade nie jest kolejnym pretendentem do konkurencji z kolosem, ale tworzy swoją własną, unikalną historię.
Akcja gry Lionheart: King’s Crusade toczy się w burzliwym i dramatycznym okresie Trzeciej Krucjaty, zwołanej przez papieża Grzegorza VIII w celu odzyskania Ziemi Świętej z rąk Saladyna. To właśnie w tym czasie, na jednym polu, spotykają się tak historyczne postacie jak Ryszard Lwie Serce, Filip II czy Fryderyk I Barbarossa, aby podźwignąć Królestwo Niebieskie po klęsce pod Hattin.
Na rozgrywkę w Lionheart, podobnie jak w grach serii Total War, składają się dwa etapy. Pierwszy, obejmuje “działania” na mapie kampanii, która przedstawia region Bliskiego Wschodu podzielony na kilkanaście prowincji. Drugi, to klasyczna trójwymiarowa mapa bitewna, ale z jedną znaczącą wariacją, o której później. Działania na mapie napisałem w cudzysłowie, gdyż nie jest to coś co znamy z Medieval II. Obejmuje ono kilka faz: rekrutacji jednostek, zarządzania armią, zakupu unikalnych przedmiotów, frakcji oraz mapy.
Na początku możemy rekrutować podstawowe jednostki danej prowincji, w ramach dostępnych środków. Jest ich kilka rodzajów, od lekkiej piechoty, łuczników, po kawalerzystów i konnych łuczników. W miarę postępów w podboju, odblokowują się nam kolejne, unikalnedla regionu jednostki. (np. angielscy włócznicy).
Kolejnym etapem jest zarządzanie tak skomponowaną armią (kolejność jednostek ma znaczenie dla bitwy!). Jest to jeden z ciekawszych elementów i w pewnej mierze rewolucyjny, co jednak może nie spodobać się graczom przywiązanych do “poprawności historycznej”. W Lionheart: King’s Crusade mamy bowiem bardzo rozbudowany system kształtowania jednostek bojowych. Każda, tak jak w serii Total War posiada podstawowe cechy jak siła walki wręcz, defensywy, mocy i zasięgu ostrzału, morale i wytrzymałości (zmęczenia). W dodatku mają one swoje kolejne rozwinięcia jak zadawane szkody i ich częstotliwość, punkty życia, pancerza i odporność. W zorientowaniu się w słabych i mocnych stronach jednostki pozwala krótka tabelka na karcie, gdzie wyszczególnione są plusy i minusy. Po osiągnięciu rangi (odpowiednik waloru, czyli poziomu doświadczenia) otrzymujemy punkty zdolności, dzięki którym możemy ulepszyć oddziałowi dowolną podstawową cechę (włącznie z wytrzymałością na zmęczenie). Rewolucyjnym novum jest możliwość przydzielenia danemu oddziałowi kapłana, który zwiększa morale żołnierzy bądź lekarza, który daje szansę wyleczenia części jednostek z ran po bitwie. Możemy również dodatkowo i niezależnie od rangi, ulepszyć zbroję oraz miecze (przetrenować), a niektóre z jednostek wyposażyć w konie! W miarę wypełniania się naszego skarbca złotymi dukatami, niektóre z jednostek awansujemy też do wyższego poziomu (np. Spieszone Rycerstwo do Krzyżowców). Ciekawą opcją jest również to, że dana jednostka może zostać ulepszona o specjalne, unikalne cechy, które dają nam dodatkowe premie. Entuzjazm czyni jednostkę odporną na straty morale, a przez to w zasadzie walczy ona do ostatniego żołnierza. Umiejętność Szarży zwiększa zaś szybkość zadawanych ciosów, ale zmniejsza straty nimi spowodowane. Aby jednostki nie uczynić zbyt silnymi, każda z unikalnych umiejętności wymaga aktywowania podobnie jak to miało miejsce w dodatku Kingdoms do Medievala II, oraz trwa przez krótki czas, wymagając jednocześnie długiego okresu oczekiwania na ponowną aktywację.
Następną fazą rozgrywki jest zakup unikalnych przedmiotów. Jest to dość kontrowersyjne ulepszenie, ale nie pozbawione tego czegoś, co skłania do poszukiwań rodem z gier RPG. Jest to mianowicie możliwość dokupywania artefaktów (specjalne zbroje czy miecze) oraz…lekarstw czy eliksirów (napój magiczny Panoramixa jak najbardziej). Interesujące jest to, że generał nie ma takich dodatków, ale ma dostęp do „relikwii”, które następnie możemy przesłać do Papieża jako dar, aby zwiększyć tym samym naszą wiarę. Decyzja dość problematyczna, bo są to przedmioty potężne (ale głównie dla bohatera np. większy obszar zbierania spanikowanych jednostek).
Przedostania zakładka przedstawia frakcje, które z tego co rozwikłałem, pełnią rolę grup wpływów (niestety w demie udzielił swojej rady tylko Papież). Relacje z nimi mają fundamentalne znaczenie, a wpływ na nie ma to, jaki proponowany przebieg batalii przyjmiemy. Czy zdecydujemy się na ten ten zgodny z wolą Państwa Kościelnego, czy może Świętego Cesarstwa Rzymskiego? Za każde wykonanie zaleceń danej nacji otrzymujemy punkty sławy. Dzięki nim, po uzyskaniu odpowiedniej ich ilości, odblokowują się nowe jednostki, bohaterzy oraz kolejne bonusy, dotyczące wojsk ogólnie, np. niższy koszt rekrutacji.
Ostatnim etapem są działania na mapie strategicznej, które w zasadzie ograniczają się do wskazania kolejnego celu podboju. Na mapie wskazane jest jakie są korzyści z jej zagarnięcia, w postaci dużej sumy pieniędzy oraz nowych jednostek i reliktów.
Mapa bitewna z kolei jest ciekawym rozwinięciem dotychczas znanych nam bitew z serii Total War. Maksymalnie kierujemy 16 oddziałami, które, na mapie w pierwszej bitwie zaprezentowanej w demie, pojawiają się we wcześniej wybranej kolejności. Ważne jest, aby były to mocne jednostki, pozwalające wywalczyć przyczółek dla desantu kolejnych (bitwa odbywa się na wybrzeżu). Same bitwy trwają dość długo, a to ze względu na to, że podzielone są one również na etapy. Przykładowo, pierwszym jest desant jednostek na plaży i pokonanie podjazdów wroga, następnie wybieramy jeden z kilku miejsc zalecanych przez frakcje w celu przejścia do kolejnego i ostatniego etapu, czyli zdobycia miasta. Całość przypomina krótką kampanię w celu osiągnięcia jakiegoś celu.
Wpływ na jednostki ma praktycznie całe środowisko w jakim ona się znajduje, a więc dobre miejsce na wzgórzu zwiększa jej morale, podobnie jak chronione flanki. Niestety nie mamy możliwości regulowania szerokości oddziału, jednak jest to rekompensowane wielością form szyku jaką może przybrać.
Po zniszczeniu podjazdów wroga i opanowaniu bronionych przez silne garnizony miejsc strategicznych (utrudnionej przez chorągwie zwiększające obronę jednostek znajdujących się w jego zasięgu; potem mogą działać na naszą korzyść), przystępujemy do oblężenia. Nasze wojsko możemy zabezpieczyć przed atakiem stawiając wieżyczki, co raczej dotychczas było spotykane w RTS’ach typu Age of Empires. Tutaj również autorzy pokazali, że ten pomysł da się zaadaptować do walki bardziej taktycznej. W tym momencie ma wpływ to jakie koszty poczyniliśmy na etapie zaangażowania się w bitwę i obrania drogi przedstawionej przez daną frakcję. Mogliśmy bowiem wykupić dodatkowe punkty wymagane do tworzenia sprzętu oblężniczego (dla ich umieszczenia są z góry narzucone pola), osłabić mury lub wprowadzić do obiegu pogłoski zmniejszając morale broniących się. Miasta nie mają z góry określonego kształtu, ale układ ulic i mieszkań sprawia wrażenie naturalnego. Niestety nie uświadczymy walk na murach, a jedynie przy przełamywaniu murów miasta.
Sterowanie wymaga przyzwyczajenia, jednak nie zabiera to dłużej niż 20 minut. W przypadku najwyższego poziomu trudności gra staje się bardziej wymagająca, pomimo faktu, że w połowie walki otrzymujemy dodatkowe posiłki.
Dodatkowej wzmianki wymaga ścieżka dźwiękowa, która obecnie pełni dużą rolę w grach i twórcy starają się nie zaniedbywać tego elementu. W Lionheart: King’s Crusade doskonale komponuje się z klimatem Krucjat i pozwala niejako poczuć rangę i prawdziwy ciężar toczących się wydarzeń.
Szata graficzna menu zarządzania jest prosta w obsłudze i nie nastręcza problemów w rozszyfrowaniu do czego służą poszczególne opcje.
W przypadku jednostek, ich wykonanie stoi wysokim poziomie aczkolwiek nie różnią się poszczególnymi żołnierzami w jednostce i brak jest niektórych detali. Szkoda też, że wymiana ciosów i cięć dzieje się “w powietrzu”. Zabawny przez swoja nienaturalność jest wzrost bohatera, który przewyższa pozostałe jednostki o dwie głowy. Pozwala to łatwiej wyszukać tą ważną postać, jednak psuje odrobinę ogólny wygląd.
Lionheart: King’s Crusade jest ciekawą propozycją i alternatywą dla graczy, nastawionych na bitewne doznania w klimacie wydarzeń toczących się w czasie Trzeciej Krucjaty. Szeroki wachlarz jednostek, połączony z wysokim stopniem ich dostosowania do upodobań taktycznych graczy, pozwala na stworzenie armii o unikalnych cechach. Etapowy charakter bitew powoduje, że możemy rozegrać je na wiele sposobów, otrzymując odmienne pozycje dla dalszych podejmowanych działań.
Wkrótce recenzja pełnej wersji gry!
Totalwar - podwitryna portalu totalwar.org.pl
Copyright 2008-2010 by totalwar.org.pl. All Rights Reserved.
Projekt: Tadeusz Meszko
All Rights Reserved.
Ta minirecenzja fajna.
Sama gra (stwierdzam to tylko po tym tekście) – jak dla mnie… pieniądze zostaną w bezpiecznym portfelu.
Zapowiada się interesująco. Co prawda pachnie mi tu kilkoma ahistorycznościami wtrąconymi z pewnością dla większej frajdy dzieciaków (ku zmartwieniu historycznych purystów), ale jednak cieszy sam ruch w segmencie strategii ala TW. I pytanie zasadnicze – czy ta nowa gra będzie modowalna? Jeśli tak, to palce lizać i rączki zacierać
Właśnie też mnie ciekawi ten aspekt, ale nie znalazłem takowych wzmianek (nie jest to też gra z taką popularnością co TW). Najlepiej jak ktoś zorientowały sprawdzi to w demie.