Jesień Średniowiecza – opowieść o rycerskich potyczkach część 2 « Totalwar
FALL OF THE SAMURAJ
Mistrzostwa Polski

zobacz listę tematów
w naszym portalu
Witryna główna

Empire - w przygotowaniu

Medieval I - w przygotowaniu

Medieval II - w przygotowaniu

Napoleon - w przygotowaniu

Rome - w przygotowaniu

Shogun I - w przygotowaniu

Shogun II - wersja beta

 
Polter.pl

Civ.Org.PL

mountblade.info

Data wpisu: 2009/11/23
Jesień Średniowiecza – opowieść o rycerskich potyczkach część 2

Fanfary ucichły, kurz bitewny opadł znak to, że turniejowych potyczek już koniec. Zanim jednak tą księgę przyjdzie nam zamknąć wypada na jej karty słów kilka przenieść o tych co w tym turnieju chwalą się okryli, jak i o tych anonimowych zapaleńcach, pod przykrywka szachistów ogółowi znanych, dzięki którym całe te przedsięwzięcie się odbyło.
Historia owego turnieju pełna jest wzlotów i upadków. Był czas debaty nad samym pomysłem jego powstania, bujny i pełen polemiki okres tworzenia zasad, jak i mordercza praca przy obsłudze turnieju od pierwszych meczów grupowych aż do finału.
Podziękowania za wkład pracy należna się wszystkim szachistom, ze szczególnym uznaniem za zaangażowanie i wytrwałość dla Kapsula. Właśnie dzięki niemu turniej ten dźwigał się z kolan po crashu naszego serwisu, kiedy wszystkim wydawało się, że to jest już jego koniec.
Co jest recepta na udany turniej: po pierwsze gracze biorący w nim udział, tych na szczęście na naszej scenie total war wciąż nie brakuje oraz ciekawe zasady, które zachęca ich do uczestnictwa w turnieju.
I to muszę się przyznać było najbardziej dynamicznym okresem pracy z wszystkich etapów turnieju. Ideą, jaka przyświecała szachistom, nie było stworzenie jeszcze jednego turnieju jakich wiele, ale wypracowanie nowych schematów, które pozwoliłyby wycisnąć to co w poczciwym Medku II było najlepsze i najciekawsze.
Długo by opisywać pomysły jakie rodziły się na etapie tworzenia zasad i polemikę nad nimi. Nie zanudzając dalej poprosiłem o wypowiedz w tej sprawie Nieśmiertelnika członka grupy szachistów osobę najbardziej zasłużona w tym okresie prac nad turniejem.

Od zawsze uważałem, że najlepszym sprawdzeniem sceny będzie turniej na zasadzie “bez zasad”, w którym będzie się piętnować tylko kampowanie i niszczący grę bug kawalerii. Oczywiście 99,9% ludzi twierdziło, że to beznadzieja, ale patrząc na ograniczenia jakie wprowadzały wszystkie kolejne turnieje widziałem jedno – schematyczność zagrań aż do bólu. Żeby dobrze wyjaśnić powody pełnej swobody wyboru trzeba zwrócić uwagę na kilka podstawowych wniosków płynących z mechaniki gry:
1. Premię ma tylko atakujący.
2. Inicjatywę zazwyczaj ma tylko atakujący – nic nowego.
3. W grze nie ma czasu na zmianę raz obranej strategii.
Powodowało to, że MTW2 stało się w zasadzie gra dla rusherów, chociaż dla przyjemności można było obierać inne strategie i znaleźli się gracze, którzy mając specyficzne podejście do gry (w sensie widzenia podstawowych założeń) potrafili wygrywać z najlepszymi rusherami i będąc tzw. skirmisherami osłabiali świadomie siłę ataku armii stawiając na podjazdową kawalerię miotającą.
Tak się niestety stało, że zasady wypracowane przez międzynarodową społeczność graczy w każdej kolejnej odsłonie wspierały zdecydowanie grę na rush, no może poza małymi odstępstwami i niektórymi turniejami – szczególnie organizowanymi na modach takich jak np. Retrofit, który w założeniu miał przypominać na polu bitwy balans znany starszym graczom z rozszerzenia Rome TW – Barbarian Invasion, tylko w tempie rozgrywki jakie zostało zaoferowane przez twórców MTW2.
Rzadko kiedy zdarzało się, że w turniejach 1v1 wygrywał gracz preferujący skirmish. W turniejach 3v3 było już inaczej. Tu liczyły się przede wszystkim zgranie teamu, umiejętność trzymania armii razem i podejmowanie decyzji w odpowiednim momencie.
Bazując na tym wszystkim starałem się stworzyć zasady, które miały umożliwić:
1. Powrót graczy do MTW2 z “nowym rozdaniem”.
2. Rozegranie większej ilości bitew niż tylko 2-3 w pierwszej turze turnieju.
3. Maksymalne wykorzystanie możliwości jakie oferuje gra.
To dlatego pojawiła się faza grupowa. przy dużej ilości nowych graczy dawało to każdemu szansę na wejście w klimat turniejowy, na zmierzenie się ze starymi wygami i opracowanie nowej, unikalnej taktyki.
Żeby gracze mogli nową, unikalną taktykę wymyślić, trzeba było odejść od utartych zasad. Był to jednocześnie ostatni większy turniej na MTW2 (obym się mylił), więc wypadało żeby rzeczywiście czymś się wyróżnił (na pewno wyróżnił się liczba walkowerów, a niektóre grupy zostały wręcz zdziesiątkowane).
Większość turniejów rozgrywała się na mapach płaskich – stąd pomysł użycia szerszej palety map z jednoczesnym zróżnicowaniem poziomu trudności, ale też z częściową swobodą wyboru, która mogła stawiać przeciwnika w niekomfortowej sytuacji.
Potem pojawił się pomysł z eliminacją frakcji, bo przecież do tej pory nie brakowało specjalistów przejeżdżających przeciwników w turnieju rushem przy użyciu trzech nacji. Eliminacja frakcji + eliminacja map + dodatkowy pomysł ze swobodą wyboru ery to było to. Taka kombinacja oznaczała dla mnie próbę sprawdzenia wszechstronności graczy.
Do tego wystarczyło dobrać zasady bitewne i o ile nie udało się odejść od max 8 cav, to dopuszczono do gry słonie i działa oraz zniesiono limit jednostek miotających w kawalerii.
W efekcie uzyskaliśmy świeże i dobre – mam nadzieję – zasady i z tego co czytałem zostały one ostatecznie zaakceptowane i uznane za ciekawe, nawet przez najlepszych graczy.
To ich miały w sumie sprawdzić… no i nie zawiedli, jak przystało na wyjadaczy.
Tak oto udało się nam stworzyć turniej, który w ocenie graczy biorących w nim udział był nowatorski i udany, i taka właśnie jego ocena jest dla całej naszej grupy(
organizatorów przyp. red.) najcenniejszym podziękowaniem za cala naszą prace.

Turniej pod względem liczby uczestników był jednym z największych w ostatnim czasie, jakie odbywały się pod patronatem naszego serwisu. Swoich graczy wystawiły wszystkie liczące się klany naszej sceny, finał jednak należał do reprezentantów klanu Bractwa Stali i klanu Hussars.
W bitwie o trzecie miejsce zwyciężył po trudnych bojach Clear z klanu Hussars pokonując Romanosa z klanu Bractwa Stali, w boju o pierwsze miejsce Jankesa z klanu Bractwa Stali pokonał klanowy kolega Spartan.
Zgodnie z obietnica przedstawiam sylwetkę zwycięzcy turnieju Jesień Średniowiecza Spartana z klanu Bractwa Stali.

Markouno: Witaj Spartan gratulacje za zwycięstwo w turnieju.

Spartan: Cześć, dziękuje!

Markouno: Na początek powiedz co najbardziej kręci Cię w tym całym Total War?

Spartan: Najbardziej? Hmm kilka rzeczy można by wymienić. Jedną z najważniejszych jest to, że mogę stać się generałem i dowodzić tak wielkimi armiami. To fantastyczne uczucie, które dodatkowo powiększa piękna grafika. Inne strategie tego nie oferują. Oprócz tego strasznie podoba mi się moment podczas bitwy w MTW2, kiedy to żołnierze wybiją co do jednego jednostkę wroga, wtedy wydają fajny okrzyk co sprawia, że te jednostki nie są puste. Niestety okrzyku zwycięstwa nie ma już w kolejnej części.

Markouno: Jak długu trwa Twoja przygoda z Total War, przybliż nam od czego to wszystko się zaczęło i jak toczyło, z tego co się orientuje to nie jedyny turniej którego jesteś zwycięzca.

Spartan: Moja przygoda z Total War jest dosyć długa. Wszystko zaczęło się od Medieavala Total War, oczywiście tylko na singlu. W multiplayera zacząłem grać dopiero gdy miałem stały internet, czyli od Medievala 2 Total War. Jednak wcześniej nawet w trybie pojedynczym nie nudziła mi się gra. Najwięcej czasu nie licząc Medka pochłonął mi Rome Total War. Przeszedłem kampanie chyba 7 nacjami :). Po założeniu klanu wszystko się szybko rozwijało, turniejów przybywało, a umiejętności wzrastały. Na osiągnięcia zapracowaliśmy wspólną ciężką pracą, nie ukrywam, że przyjemną :).

Markouno: Można powiedzieć, że gdyby nie wspaniała postawa Clera z klanu Hussars to finał Jesieni Średniowiecza należał by do klanu Bractwa Stali. Od kiedy zacząłeś współpracę z tym klanem i dlaczego ten a nie inny?

Spartan: Pierwsze co zrobiłem po skonfigurowaniu MTW2 to było znalezienie sobie odpowiedniej drużyny, aby doskonalić swoje umiejętności wspólnie w szerszym gronie. Okazało się to dość trudne. W sumie jak dobrze pamiętam to próbowałem się dostać do trzech klanów. Najpierw było IPL, potem SK i SC. Do żadnego mi się nie udało dostać, więc na jakiś czas pozostałem graczem nie zrzeszonym. Gdzieś tak w okolicach połowy lutego na GS-ie spotkałem Romanosa. Graliśmy sporo czasu razem z początku tylko 1na1 między sobą, ale z czasem zrodziła się koncepcja założenia własnej drużyny, aby trochę namieszać na tej scenie. I tak też się stało, 12 marca ruszyliśmy pełną parą. Początki wcale nie były trudne. Podań od graczy nam nie brakowało. Mieliśmy w czym wybierać, forma wzrastała. Turniej Victoria, który zorganizowaliśmy okazał się strzałem w dziesiątkę. Pozwolił nam się sprawdzić, przez co wyrobiliśmy sobie styl gry. Wraz z upływem czasu było coraz lepiej, ustabilizował się skład, pierwsze osiągnięcia już były, staliśmy się zgraną paczką. Dlaczego ten, a nie inny??? Odpowiedź jest prosta. To ludzie tworzą ten klan. Nie zmieniłbym barw na żadne inne mając takich graczy.

Markouno: Czy oprócz multi grasz też w kampanie dla pojedynczego gracza?

Spartan: Tuż po premierze gry przeszedłem raz i na tym skończyłem kampanie dla pojedynczego gracza, ale dzięki możliwości hot seat gram w kampanie online z innymi graczami, co jest o wiele lepsze i zapewnia lepszą zabawę niż gra z komputerem, którego jest bardzo łatwo pokonać, nawet na najwyższych poziomach trudności gry.

Markouno: Jak Ci się spodobała kontynuacja serii, czyli Empire Total War?

Spartan: Jestem dość zawiedziony. Zamiast wyeliminować błędy w grze twórcy zabrali się za zmianę wszystkiego, w rezultacie nie poprawili niczego. Nie wiem po co zmieniali silnik gry skoro ten z MTW2 był bardzo dobry. Jeśli chodzi o mnie to szczerze, na początku ETW było grywalne zarówno na morzu, jak i na lądzie. Co prawda, mogli poprawić ląd, ale morze nie miało jakiś większych błędów i nie rozumiem w ogóle tego jakim prawem je ruszali. Bitwy lądowe pomimo zmian kosztów jednostek idących wraz z nowymi patchami do patcha 1.2 były do przyjęcia, ale kolejne to już wielkie fiasko. Tymi zmianami zniechęcili mnie całkowicie do gry i jak na razie czekam na nową odsłonę.

Markouno: Dziękuje za wspólna rozmowę i powodzenia.

Spartan: Również dziękuje. Pozdrawiam!

Tak i oto cała historia o turniejowych zmaganiach spisana, księgę tędy czas zamknąć i jako jeden z wielu epizodów naszego forum do jego archiwów złożyć.
A co dalej, to już inna historia, turniejami i ciekawostkami historycznymi zapełniona jakimi wszystkich wiernych czytelników i użytkowników serwisu Total War bez ustanku uracza.

Skryba Markouno

2 odpowiedzi do “Jesień Średniowiecza – opowieść o rycerskich potyczkach część 2”

  1. Barsa pisze:

    Nies obrona to silniejsza forma walki, przynajmniej teoretycznie ;)

    Zawsze mi sie dobrze redaguje artykuły/newsy Markouno, czuc w nich klimacik.

    Gratki dla zwyciezców, a co do tego, ze to moze byc ostatni duzy turniej na mtw2 to bym tak nie prorokował, jezeli w ntw dostaniemy to co w etw, to znów pewnie trzeba bedzie wrócic do wczesniejszych produkcji na multi.

  2. Niesmiertelnik pisze:

    Obrona to silniejszy przejaw strachu……..

Dodano w kategorii: Artykuły,News,news Medieval 2.
Zmiana wpisu:



Archiwum wpisów

Listopad 2009
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  
Totalwar


 

Totalwar - podwitryna portalu totalwar.org.pl
Copyright 2008-2009 by totalwar.org.pl. All Rights Reserved.

Projekt: Tadeusz Meszko
All Rights Reserved.