Po ponad dwutygodniowej przerwie, od publikacji ostatniego artykułu, mam dla was nowy artykuł z cyklu Klany i Gracze Total War. Tym razem opisałem i przeprowadziłem wywiady z graczami klanu Sacred Band. Serdecznie zapraszam do lektury poniższego artykułu, a tych którzy nie przeczytali jeszcze moich wcześniejszych prac do tego działu, znajdziecie tam wszystkie dotychczasowe artykuły.
Sacred Band to klan powstały wraz z premierą Rome: Total War, założycielami byli Danio oraz Prosiaczek. SB zawsze przyświecał jeden cel – dobrze się bawić w swoim towarzystwie, a jeśli szły za tym też sukcesy w turniejach, to tylko podgrzewało atmosferę i zapał do dalszej zabawy. Największe triumfy klan święcił na RTW, najważniejsze to: Indywidualne Mistrzostwo Polski oraz pierwsze miejsce w turnieju Clan War Belt w edycji maj-grudzień 2006 roku. Sacred Band wygrał też eliminacje do Mistrzostw Świata na RTW. Ostatecznie, po uzupełnieniu składu reprezentacji przez graczy klanu Imperium Polskiego oraz Vistula Warrior, reprezentacja Polski wywalczyła Vice-mistrzostwo Świata(po kontrowersyjnym finale z USA). Klan SB może szczycić się tym osiągnięciem, ponieważ szkielet drużyny meczowej stanowili właśnie gracze tego klanu. W tym dziale, na forum klanu, możemy obejrzeć wszystkie trofea SB.
Po premierze MTW2 nie było już tak dobrze, mimo sporadycznych dobrych występów indywidualnych i drużynowych, nie odnaleźliśmy się w tej grze jak na RTW. Naszą obecność na MTW2 podtrzymało kilku młodszych kolegów, którzy dołączyli do już po premierze MTW2.
Klan w związku z premierą Empire, poczynił już przygotowania związane z powrotem do częstszego grania i udzielania się w turniejach, m.in. wystawiono dwa teamy do turnieju Clan Wars Competition, a nasi gracze próbują swych sił w turniejach 1vs1 na lądzie i morzu.
Liderem klanu jest Zawisza, a wszelkie decyzje podejmowane są na radzie przez pełnoprawnych członków, niemniej jednak nawet rekruci mogą wnieść swe cenne uwagi.
Priorytetem Sacred Band jest podtrzymywanie dobrej atmosfery i brak tzw. parcia na wyniki oraz dbanie o dobry wizerunek klanu, a wynikiem tego są nagrody przyznawane w plebiscytach w kategoriach: Najbardziej Honorowy Klan, Najbardziej Honorowy Gracz, czy Ulubiony Gracz. „Esbecy” wszystko traktują z dużą dozą humoru i dystansu do siebie, więc będąc w klanie na pewno nie można narzekać na nudę i brak dobrej atmosfery.
Barsa: Jesteś liderem klanu, czyli teoretycznie powinieneś najlepiej znać członków klanu, kto według Ciebie jest najlepszy w grze 1v1 w klanie, a kto nadaje się najbardziej na dowódcę?
Zawisza: Znam chłopaków bardzo dobrze, dlatego bez problemu wskażę nasze „indywidualności”: Jarl , Zib i Gapcio oraz Chojny, który odszedł jakiś czas temu ale trzeba o nim wspomnieć, ponieważ był świetnym graczem 1v1. Jeśli chodzi o dowódców teamu to trzeba wymienić: Jarla, Juranda, Romana(naszego admirała). Kiedyś też sam próbowałem dowodzić, teraz wolę posłuchać kolegów.
Barsa: Czy nie przeszkadzało Ci, że członkami klanu byli: ojciec i jego synowie? Czy w sposób jakkolwiek ich relacje rodzinne wpływały na klan?
Zawisza: Nie, nie przeszkadzało nikomu, że mieliśmy w klanie całą męską część rodziny Arka. On i trzech jego synów: Diego, Karol i Bartek wniosło bardzo dużo ożywienia do klanu w momencie kiedy do nas wstąpili. Co prawda nasze drogi rozeszły się z czasem, ale głowa rodziny, notabene najstarszy z nas, Arek, bawi się z nami po dziś dzień i myślę , że bawi się dobrze. Atmosfera w Sacred Band jest raczej więcej niż luźna, troszkę spinamy się przed grami turniejowymi, ale ogólnie nie żyjemy tylko wynikami, zabawa musi nad tym górować. Wiadomo ,że jeśli za zabawą idą jeszcze dobre wyniki to i atmosfera jest w klanie jest lepsza.
Barsa: Największy kryzys w historii SB, mający zły wpływ na klan, to?
Zawisza: Największy kryzys w SB hmm… Mieliśmy takie momenty. Myślę, że w innych polskich klanach też miały miejsce takie sytuacje, pytasz jednak o nasze problemy, więc odpowiem. Moim zdaniem MTWII nie koniecznie dobrze nam podeszło i w sumie dość szybko straciliśmy zapał do grania. Powodów było wiele, ale nawet ja bardziej sprawdzałem co dzieje się na forach niż udzielałem się na GS. Całe szczęście te kilka miesięcy słabszej aktywności uratowała nasza młodzież, grając trochę w MTWII, trochę w Napoleonica2. Zib nawet wystartował w turnieju na RTW, gdzie dotarł do półfinału. Całe szczęście premiera Empire już za nami i wróciliśmy do zabawy w pełnym składzie.
Barsa: Czy trudno być Ojcem Dyrektorem?
Zawisza: Byłem w Sacred Band na dobre i złe od samego początku. Liderem klanu zostałem kilka lat temu, po odejściu założycieli Prosiaczka i Dania, nie wiem czy to mój sposób bycia, może poniekąd pewnego rodzaju charyzma, a może chłopaki „trochę się bali”
, ale dotrwałem na tym stanowisku do dziś. Ojcem dyrektorem zostałem niespodziewanie, prawdopodobnie nasi najwięksi wojownicy Jarl i Zib maczali palce w wymyśleniu przydomka (nie utożsamiam się z Ojcem R. z Torunia), mnie on nie przeszkadza ,więc tak zostało. Nie było łatwo przez tyle lat (miałem taki czas ,że pojawiałem się codziennie na GS przez wiele miesięcy z rzędu) utrzymać „w ryzach” dużej grupy charakternych przyjaciół. Jak pewnie wiesz duża część klanu to ludzie , którym bliżej do czterdziestki niż do osiemnastki, ale z pomocą kolegów się udało. Nie muszę wszystkiego przedstawiać, bo Ty Barsa tez kiedyś byłeś członkiem Sacred Band i myślę, że bawiłeś się z nami dobrze. Ciekawostką klanu jest to, że udało mi się zeswatać „totalwarową parę”. Nasz Jurandzik od kliku ładnych lat tworzy parę z Beatą , która grywała z nami na RTW. Czekamy na potomka – czystej krwi „Esbeka”. Podsumowując miałem to szczęście, że trafiłem na takich ludzi. Nie żałuję nawet jednej chwili spędzonej z nimi na GS. Teraz kilku chłopaków zajmuje się sprawami klanu, więc mogę znów bawić się grą. Zapraszam wszystkich chętnych do naszego działu rekrutacji, nie bójcie się spróbować spotkania z graczami Sacred Band, naprawdę fajni i mili ludzie.
Barsa: Jesteś w SB od dosyć niedawna, wybierałeś ten klan raczej nie w momencie jego największych sukcesów, dlaczego wiec SB?
Roman Zabawa: Specyficzne podejście do TW. Luz, spontaniczność, honor i humor, perfekcja w “Romie”, którą to część uważam za najlepszą pod względem wyzwań taktycznych, struktura klanu, wreszcie znajomość kilku gości. Pierwsze lanie na multi moja rozpędzona falanga Germanów odebrała od Partów Jarla. Gdzie indziej mogłem trafić po takiej traumie?
Barsa: Czy po zostaniu już jednym z członków klanu sprawdziły się Twoje przewidywania co do atmosfery w nim panującej?
Roman Zabawa: Kompletnie się nie sprawdziły. Jest jeszcze lepiej, niż słyszałem i sobie wyobrażałem. Właściwie gdyby nie wspólne gry i rozmowy na Team Speak-u, to już dawno na “Empire” machnąłbym ręką. Katowanie dwóch map na krzyż nie daje zbytniej radości, w przeciwieństwie do np. słuchania komentarzy Zawiszy, Jureczka albo Arka.
Barsa: Jak myślisz bitwy morskie w ETW wytrzymają próbe czasu? Gracze będą w nie grać tak samo długo jak w bitwy lądowe? Czy może okażą się tylko dodatkiem do bitew lądowych i po prostu po jakimś czasie się znudzą?
Roman Zabawa: Powiem więcej. Jeżeli nie pojawi się patch wprowadzający jakiś sensowny balans oraz mappack z wieloma planszami, gdzie wysokości względne będą nieco niższe niż na Kaszebach, wtedy jedyną rzeczą z “Empira” jaką będziemy miło wspominać będą bitwy morskie. Ten fragment gry pokazuje najlepiej, że pole bitwy może być ciekawe przy stosunkowo wiernym zachowaniu realiów historycznych.
Barsa: Na którego ze swoich współklanowiczów postawiłbyś pieniądze jeżeli grą do obstawiania byłaby kampania HS?
Roman Zabawa: Zależy co chciałbym osiągnąć. Jeśli perfekcyjnie wykonaną turę to stawiam na Jarla. Długą żywotność frakcji, ocierającą się o fuksa, zapewniłby Zib. Natomiast gdyby chodziło o mozolne zbudowanie mocarstwa, ze zrównoważoną gospodarką, armią i z zabójcami wyszkolonymi na morderstwach dyplomatów i członków frakcji innych współklanowiczów, no to zdecydowanie Obi Wan.
Barsa: Jaka odgrywasz role w klanie?
Jarl: Zajmuję się wszystkim – gram w turniejach, rozpisuję taktyki, pilnuję porządku na forum, robię bannery i avatary klanowe… Mam dość dużo czasu. Przez długi okres pełniłem funkcję emisariusza, teraz w sumie dalej się tym zajmuję, ale nie poświęcam temu już tak wiele uwagi jak dawniej. Czasem pomagam innym graczom w np. w skonfigurowaniu TS-a czy wybraniu odpowiedniego sprzętu do grania. Lubię poświęcać swój czas na sprawy klanowe, zawsze staram się coś wnieść od siebie. Myślę, że nie wychodzi mi to najgorzej, choć oczywiście nie da się ukryć, że zajmując się wszystkim niejednokrotnie nie daję rady poświęcić wystarczająco dużo uwagi kilku rzeczom naraz.
Barsa: Czy znasz się osobiście z jakimś ze członków? Czy w „realu” są tacy jak ich sobie wyobrażałeś po rozmowach na TS i wspólnej grze?
Jarl: Jasne. Osobiście znam Arka, Juranda, Zawiszę, Ziba i Romana, a także byłych “SB-ków” – Beatę i Diega. Przez TS wyobrażałem sobie ich dokładnie takimi, jakimi są w realu – np. Juranda: krótko ściętego, wysokiego faceta na motorze. Planujemy niedługo zorganizować kolejny zlot, abyśmy wszyscy mogli jeszcze raz się spotkać, pogadać, a poza tym żeby niektórzy świeży klanowicze poznali tych ‘starych’.
Barsa: Co było takiego w RTW, a czego zabrakło w MTW2, ze aktywność waszego klanu tak spadla na tej drugiej grze, a co za tym idzie były mniejsze sukcesy w turniejach?
Jarl: Na RTW, gdzie każda formacja (kawaleria, piechota, łucznicy) miały swoje bardzo silne i bardzo słabe strony, nie występowały pomiędzy nimi takie dysproporcje w użyteczności, a zatem bitwy nabierały charakteru bardziej pozycyjnego – rush miał nikłe szanse powodzenia (na nowych patchach oczywiście – na 1.2 szybki atak był na porządku dziennym). Pamiętamy to doskonale – walkę na łuki, podjazdy, ochrona słoni i rydwanów(bo przecież przeciwnik mógł je spłoszyć) a po tym wszystkim atak – w turniejowych grach były to niesamowite emocje, które znamy do dziś. Czasem jeszcze przypominam sobie dogrywki w CWB, które grałem z Zibem oraz bitwy o pas z włoskim klanem BK (teraz bodajże Invictus) tego turnieju. Na MTW2 zabrakło tej “gry wstępnej”, skirmish mocno kulał. Trzeba było więcej klikania, lecz niekoniecznie myślenia, więc gracze z nieco słabszym refleksem od razu mieli w plecy. Taktyka na RTW czy też BI (również miło wspominam) to zupełnie inna liga niż upośledzony pod tym względem Medieval 2 – kto grał, ten wie. Nigdy nie przekonaliśmy się do tej gry, pomimo wielu prób.
Barsa: Czy macie jakichś przeciwników: klany czy graczy, których wybitnie nie darzycie sympatią?
Jarl: Chyba nie będzie to wielką tajemnicą, gdy powiem, że mieliśmy dawniej wiele zatargów i sprzeczek z klanem Sacred Company. Niemal od początku relacje pomiędzy nami nie należały do najlepszych, a w dziale Multiplayer musiał niejednokrotnie interweniować Fraq, administrator serwisu, gdyż atmosfera niebezpiecznie się zagęszczała. Całemu klanowi wtedy skutecznie zalazł za skórę TimOOv, który często podgrzewał konflikt. Niemniej jednak po eliminacjach do TWO stosunki pomiędzy SB oraz SC się unormowały. Od tamtej pory nie było powodu do nieporozumień. Liczymy na to, że tak już pozostanie do końca.
Barsa: Co podoba Ci się w ETW?
Don Vega: Zdecydowanie dwie rzeczy. Kampania i bitwy morskie Kampania ze względu na pomysł i sposób rozgrywki. Ciekawie przedstawiony rozwój państwa, decentralizacja prowincji, sposób rozwoju technologicznego nawiązujący do CIV4 ( w CIV4 ten aspekt gry uważam za jako niedościgniony wzór ). Ogólnie panowie z CA mieli świetny pomysł na kampanie ale w praktyce wyszło troszkę kulawo ale i tak jest nieźle. Bitwy morskie – najmocniejszy punkt tej odsłony TW – ładnie wykonane modele statków, salwy, uszkodzenia okrętów, wszystko na dobrym poziomie. Troszkę czasami kuleje grafika (np. przenikanie wody przez statki) ale ogólne wrażenie bardzo dobre. Co do multi i walk lądowych mam mieszane odczucia, jest jak jest ale mogło być zdecydowanie lepiej. Jeśli by przymknąć oko na niekiedy rażące niedoróbki panów z CA gra mi się podoba i naprawdę jest ciekawą pozycją z serii TW
Barsa: Czy Ty, a może też wiesz coś o innych klanowiczach, grasz też w kampanie dla pojedynczego gracza, a może skupiasz się tylko na grze w multi?
Don Vega: Owszem gram w kampanie dla pojedynczego gracza. Obecnie gram w proporcji: 50/50, jeśli chodzi o czas spędzony w kampanii i na multi. Oczywiście w miarę rozwoju sytuacji i coraz większej ilości turniejów więcej czasu zacznę poświęcać multi. Co do naszych klanowiczów – wszyscy grają w kampanie, nie znam tylko proporcji czasowych ale w większości klanowiczów kształtuje się to na korzyść multi.
Barsa: Czy będąc w klanie możesz liczyć na rady innych klanowiczów w sprawach prywatnych, itp.?
Zib: Sacred Band tworzy zgraja niemiłosiernych ludzi. Wszyscy jesteśmy wobec siebie w 100% szczerzy, każdy wie, co się u kogo dzieje. Na moich kolegach z klanu nigdy się nie zawiodłem, w żadnej sytuacji. Służyli mi radą tak, jak ja im we wszystkich sprawach i problemach. Ich podpowiedzi zawsze były mądre i szczere. Gramy już ze sobą tyle, że każdy zna się niemal na wylot i nie ma takiej sprawy, z którą nie zwróciłbym się do kolegów prosząc o pomoc.
Barsa: Kto był dla Ciebie najbardziej „dokuczliwym” przeciwnikiem w kampaniach HS, w których uczestniczyłeś?
Zib: W kampaniach online, najtrudniejszym przeciwnikiem jest na pewno Zachar. Ilekroć stawałem z nim do walki obrywałem srogo i z trudem się broniłem. Potrafi przewidzieć każdy ruch przeciwnika, W kampaniach zawsze wolą mieć go po swojej stronie, niezależnie jakim krajem gra. Bardzo dobrze wspominam też Rolanda. On także nie ustępował Zacharowi w kampaniach.
Barsa: Z niektórymi członkami SB żyłeś jak “pies z kotem”, czym było to spowodowane? Jakie masz opinie o klanie SB?
Krook: W dalszym ciągu nie darzę sympatią niektórych członków klanu SB. Głównym
powodem było zachowanie niektórych z nich, a także byłego członka SC (a wcześniej i obecnie w SB) w trakcie Mistrzostw Polski BI 2vs2. Powód jest prosty – jedyną rzeczą, która denerwuje mnie bardziej niż wychodzenie z gry, kiedy się przegrywa, jest wychodzenie z gry i zostawianie partnera(gracz o którym piszę Krook od dawna nie jest już w SB- przyp. red.). A kiedy potem ktoś insynuuje, że winną takiego zachowania jest wygrywająca drużyna, bo wygrywała – bezpowrotnie traci moją sympatię. Ale wracają do klanu SB, pomimo że nie wszystkich tam lubię, szanuję ich jako klan – zawsze przekładają interes polskiej społeczności graczy nad interes klanu. Uważam, że takie nastawienie jest godne naśladowania.”
Barsa: Dlaczego w plebiscycie na „najbardziej honorowy klan” oddałeś głos na klan SB?
Romanos: Jak widać nie tylko ja tak myślę. SB nie ma parcia na wynik, os zdobywania trofeów za wszelką cenę ważniejsza jest dla nich zabawa, czy też dobra atmosfera na TS-ie. Zawsze chętni do gry i pomocy przy tym nie angażujący się w większe spory. Po okresie lekkiej “stagnacji” na MTW2 widać, że mocno wracają do gry na ETW, życzę im jak najlepiej.
Barsa: W czasach “przedpotopowych” Twój klan(Sacred Company) nie bardzo lubił się z SB, czy wstępując do klanu wiedziałeś o tych “utarczkach” miedzy klanowych? Jaka opinie o klanie SB ma teraźniejszy lider SC?
Marcin80: Przed wstąpieniem słyszałem że były jakieś utarczki ale ogólnie jako wolny strzelec nie miałem kontaktu z graczami SB. Co do teraźniejszej mojej opinii, ogólnie grałem rożne turnieje 1v1 i 2v2 z graczami SB zawsze są solidni co do terminów i honorowo rozgrywają mecze i nigdy nie wyczułem jakiejś niechęci względem mnie. Najlepszy kontakt mam z Arkiem i Romanem Zabawą z nimi zawsze fajnie się pisze i gra.
Za pomoc w realizacji tej pracy dziękuję całemu klanowi SB, a w szczególności Jarlowi i Zawiszy. Jak pisałem we wcześniejszym artykule teraz powinien się ukazać wywiad z Zacharem, lecz chyba przez przeprowadzkę, Zachar nie może odpowiedzieć na pytania, co za tym idzie, nie wiem kiedy wywiad z wymienionym się ukaże. Na pewno w następnych tygodniach przygotuje kolejne artykuły o klanach i wywiady z innymi graczami.
Totalwar - podwitryna portalu totalwar.org.pl
Copyright 2008-2009 by totalwar.org.pl. All Rights Reserved.
Projekt: Tadeusz Meszko
All Rights Reserved.
wygląd strony mnie dobija
Dobry art jak zawsze