Klany i Gracze Total War – Nieśmiertelnik « Totalwar
FALL OF THE SAMURAJ
Mistrzostwa Polski

zobacz listę tematów
w naszym portalu
Witryna główna

Empire - w przygotowaniu

Medieval I - w przygotowaniu

Medieval II - w przygotowaniu

Napoleon - w przygotowaniu

Rome - w przygotowaniu

Shogun I - w przygotowaniu

Shogun II - wersja beta

 
Polter.pl

Civ.Org.PL

mountblade.info

Data wpisu: 2009/03/03
Klany i Gracze Total War – Nieśmiertelnik

Pierwszym graczem, który zostanie poddany procesowi „jawnej inwigilacji” i zasypany gradem pytań, jest Nieśmiertelnik z klanu Sarmatów Królewskich.

- Witaj, Nieśmiertelniku.
- Cześć Barsa, to miło, że możemy znowu sobie pogadać…
- Może zacznijmy od standardowego pytania w takich wywiadach: dlaczego taki nick?
- Czysty przypadek, skrzyżowany z odrobiną snów o potędze. Miał być Nieśmiertelny, ale ten login był już zajęty na Game Spy, więc wybrałem nick najbliższy, według mnie, do pierwotnie wpisywanego. Nie ma to nic wspólnego z armią i identyfikatorem.
- Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z grami z serii Total War?
- Zaczęła się bardzo wcześnie, a konkretnie w kilka miesięcy po premierze Shogun TW. Kolega odsprzedał mi grę, która zmieniła moje spojrzenie na strategie komputerowe.
- Co przyciągnęło Cię do TW?
- Pewnie wszyscy starsi świata TW (wkrótce skończę 40 lat) pamiętają miniaturki żołnierzyków, którymi bawili się, będąc dziećmi. Nagle spełniło się moje dziecięce marzenie, że jestem generałem i posyłam tysiące wojowników do walki, patrząc, jak wypełniają moje rozkazy. To było fantastyczne uczucie.
- Jesteś znanym graczem multi, ale czy Nieśmiertelnik gra też na singel player?
- Dziękuję za takie stwierdzenie i potraktuję je jako komplement. O ile w Shoguna grałem tylko przez kilka miesięcy, to Medieval wciągnął mnie bez reszty. Z laptopem, na którym miałem zainstalowaną grę, rozstawałem się bardzo rzadko i w tym okresie przestałem praktycznie grać w jakiekolwiek inne gry. Nie miałem wtedy dostępu do Internetu, więc zagrywałem się, spędzając długie godziny nad rozwojem Polski w kampanii. Po premierze Rome sytuacja się powtórzyła. Elektroniczna rozrywka to moja ulubiona forma odstresowania się po dniu ciężkiej pracy, więc bardzo chętnie budowałem imperium Juliuszy czy tez rozbudowywałem wpływy Kartaginy. Zmęczyła mnie dopiero kampania na BI – z pewnością dlatego, że grałem już wtedy w trybie multi. Na MTW II trybowi single poświęciłem niewiele czasu. Po setkach bitew na multi byłem zażenowany idiotycznymi zagraniami AI.
- Są różne opinie o poszczególnych produktach CA. Która z gier przypadła Ci najbardziej do gustu i dlaczego?
- Zdecydowanie BI. To wtedy zaczęła się moja przygoda z multiplayer. Wtedy też starałem się o przyjęcie do klanu IPL, stawiałem pierwsze i tak naprawdę nieporadne kroki, od razu wybierając 3v3 jako ulubiony format rozgrywki. Mimo małej jeszcze wiedzy i niewielkiego ogrania, zacząłem swoja przygodę z Clan War Competition, Clan War Belt, Total War Premier League – to współzawodnictwo wciągnęło mnie bez reszty.
- W ostatnim plebiscycie polskiej społeczności Total War o mały włos nie zostałeś wybrany największym maniakiem. Jak myślisz, w czym objawia się Twoja „maniakalność”?
- Hmm, przede wszystkim chyba w chęci jak najlepszego poznania mechanizmów rządzących grą, bo na samą grę, z roku na rok, znajduję coraz mniej czasu. Fanatyzm ma też swoje czarne oblicze, często uczestniczę w polemikach, które raczej przyjaciół na forach mi nie przysparzają, ale czynię to w słusznej sprawie (przynajmniej ja tak sądzę, a to właśnie jest charakterystyczne dla maniaka) – chodzi o utrzymanie zasad, etykiety graczy, przy czym mniej zależy mi na poprawnej i kulturalnej formie wyrażania myśli, a większy nacisk kładę na wszczepianie zasad umożliwiających poszanowanie czasu graczy, jak i organizatorów turniejów.
- Pierwszy Twój klan to Imperium Polskie, co było wcześniej? Głównie chodzi mi o Twoje poczynania na multi.
- Eeeeeee… wcześniej to ja byłem noobem, który miał to szczęście, że pewnej pięknej, słonecznej, spędzonej na graniu niedzieli, spotkał na swojej drodze Amroda – w mojej ocenie najlepszego w Polsce gracza RTW i BI. Amrod swoim „cybernetycznym jestestwem” spowodował, że zapragnąłem wstąpić do klanu.
- Może teraz powiedz coś o swoim pobycie w klanie Imperium Polskie.
- Po kilku grach z Amrodem postanowiłem odszukać stronę klanu i starać się o przyjęcie. Nie było łatwo, bo poziom to ja raczej reprezentowałem mizerny. Pamiętam, jak niecierpliwie czekałem na decyzję o przyjęciu na giermka. Klan dla gracza to inny świat. Dobrze usystematyzowany, wręcz z lekkim drylem wojskowym, lecz bez przesady. Pełen fajnych ludzi, z którymi łączą Cię wspólne zainteresowania. Pomimo słabej znajomości gry, starałem się nadrobić przepaść dzielącą mnie od lepszych graczy klanowych, ale to raczej przypadek zadecydował, że zacząłem grywać w turniejach. Przypadek objawiający się jako suma problemów sprzętowych jednych graczy, połączona z brakiem czasu innych. Z upływem czasu zostałem emisariuszem, jako że dość dobrze posługuję się kilkoma językami, ale to nastąpiło już w czasie, gdy dostąpiłem zaszczytu pasowania na rycerza, czyli pełnoprawnego członka klanu. Nie powiem, w pasowaniu pomogło mi zapewne rozpoczęcie prac nad usystematyzowaniem klanowej wiedzy na temat fizyki gry, a pierwszym krokiem ku temu było stworzenie tabel jednostek na BI. To był dobry czas, nawet bardzo dobry i zawsze wspominam go bardzo miło.
- W pewnym momencie postanowiłeś odejść z IPL i wraz z innym rycerzem tegoż klanu, Feldmarshalem, założyć swój własny klan. Może wyjawisz nam powody tego kroku?
- To była trudna decyzja. Ja byłem wtedy na “wysokich obrotach”, chciałem grać, a klan przeżywał chyba swoje gorsze dni, więc błąkałem się sam po GS. Wiesz, jak to jest – lato, wakacje, spadek zaangażowania, lekkie już znudzenie grą. To wszystko wpływało destrukcyjnie na morale, a do tego z klanu odszedł niedościgły wzór rycerskich zachowań, Uruk-Hai (rycerz – jeden z założycieli IPL – przyp. red.). Któregoś dnia na GS zaczęliśmy rozmowę z Feldem, a z tej rozmowy zrodziła się idea. Tak powstali Sarmaci Królewscy – nazwa plemienia wywodzącego się ze starożytnej Scytii i słynącego ze świetnych jeźdźców. To był taki ukłon w stronę Feldmarshala i jego nieprzeciętnych umiejętności dowodzenia kawalerią na polu bitwy.
- Jak to jest być liderem klanu?
- Hehe, nie wiem, bo nie czuję się liderem. Jestem raczej integratorem. Staram się dbać o to, żeby nasza fajna idea się nie rozsypała w gruzy. A jak się człowiek stara, to czasem jest to nagradzane. Jest to przede wszystkim dużo pracy i mam często wyrzuty do samego siebie, że niektórych spraw nie mogę poprowadzić tak, jakbym chciał; że nowym graczom nie mogę udzielić wszystkich potrzebnych im wskazówek. Niekiedy muszę zniknąć, mając wrażenie, że zostawiam sprawy niedopięte.
- Jesteś uważany za świetnego gracza drużynowego, jak myślisz, jakie cechy powinien posiadać gracz, żeby być dobrym wsparciem dla kolegów w drużynie?
- Musi chcieć się uczyć, mieć czas na grę i zgrywanie się w drużynowych manewrach, ale przede wszystkim, musi umieć odpowiednio się ustawiać na polu bitwy, realizując przy tym polecenia dowodzącego. To dowodzący ponosi odpowiedzialność, ale gdy jego team jest zgrany, to w reakcji na ruchy przeciwnika czasem wystarczy powiedzieć: “robimy to, co zwykle” i wskazać moment, w którym rozpoczynamy atak w ustalonej wcześniej sekwencji. Siara – i wszystko jasne…
- Co natomiast powiesz o dowódcach na polu bitew, czym oni powinni się wyróżniać?
- Zdecydowaniem i jasnością w precyzowaniu swoich myśli, przecież na TS (TeamSpeak to komunikator głosowy – przyp. red.) trzech naraz nie może gadać.
- Którego z graczy spoza swojego klanu uważasz za najlepszego gracza 1v1, a którego za najlepszego gracza teamowego?
- Z pierwszą częścią odpowiedzi może być problem, bo nie lubię 1v1. Postawiłbym na Krooka, Zibiego na MTW II, Chojnego i Amroda na BI i RTW. Jeżeli chodzi o najlepszego gracza teamowego, to według mnie jest nim Zibi.
- Która z setek rozegranych bitew utkwiła Ci najbardziej w pamięci?
- To była bitwa 3v3 z klanem Hermandad de la Guardia w turnieju rozgrywanym na modzie Retrofit (mod do Medieval II: Total War – przyp. red.), organizowanym przez Clan Community Shield. W tym pojedynku, na polu bitwy zostało ze 40 naszych rycerzy i kuszników razem wziętych. Bitwa była nierozstrzygnięta do ostatniej chwili i dopiero szarże, mocno już przetrzebionego, oddziału generalskiego dały nam zwycięstwo. Był to początek naszej drogi do finału, w którym niestety ulegliśmy graczom z klanu Imperial.
- Co najbardziej Cię denerwuje w społeczności Total War, a co sprawia najwięcej radości?
- Jazgot, chociaż czasem sam jestem jego częścią, ale też powolne zatracanie/upraszczanie zasad umawiania się na mecze i lekceważenie czasu przeciwnika. Najbardziej zaś cieszy mnie, że nie brakuje zapaleńców, z którymi mogę spędzać czas na zmaganiach. Bardzo fajne jest to, że polska społeczność rozrasta się bardzo dynamicznie i odgrywa coraz większą rolę na arenie międzynarodowej.
- Słyszałem, że już zacząłeś „grzebać w bebechach” dema Empire: Total War, może zdradzisz nam, do jakich wniosków doprowadziły Cię te badania?
- Chcę potwierdzić słowa twórców gry co do pochodzenia systemu morale Empire i sprawdzić, co się zmieniło w porównaniu do poprzednich części. Tradycyjnie też, chcę przygotować dla chłopaków z SK tablice jednostek, ale to jest, póki co, syzyfowa praca, bo dysponuję tylko plikami „db” z demo, a kto wie, jak będzie wyglądał ostateczny balans jednostek.
- Czego oczekujesz po nowej grze z serii Total War?
- Przede wszystkim tego, że zapewni mi dobrą rozrywkę na kolejne lata do następnej premiery, ale też lepszej jakości gry w trybie Multiplayer. Nie mogę się już doczekać bitew morskich z udziałem żywych, kombinujących jak koń pod górę graczy i wierzę, że z tego elementu gry uda się wyciągnąć dużo radości.
- Może na koniec spróbuj zachęcić polskich miłośników Total War do gry na multi w Empire: Total War, dlaczego warto czasem oderwać się od kampanii na single player i pograć na multi?
- Każdy, kto spędził tysiące godzin na budowaniu swojego imperium, wcześniej czy później zacznie odczuwać potrzebę sprawdzenia się z żywym przeciwnikiem. I słusznie, bo nic nie zapewnia takiej satysfakcji, jaką odczuwamy po zwycięstwie nad wykraczającym swym działaniem poza sztywno określone ramy AI przeciwnikiem. Komputer nigdy nie zada pytania – Hey, nice to see you again. Do you want to play?
- Dzięki za wywiad i życzę powodzenia w zmaganiach na Empire Total War.
- Dzięki Barsa za świetny pomysł, który przybliży nowym graczom świat multiplayer TW i zachęci ich do stania się jego częścią. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się na zadymionych i ociekających krwią polach bitewnych. Obyśmy walczyli częściej tam niż na forach.
Zgodnie z formułą serii Klany i Gracze Total War, czas na pytania dotyczące osoby Nieśmiertelnika, na które zdecydowali się udzielić mi odpowiedzi Pless z klanu Imperium Polskie, Lord Dariusz z Hussars oraz kolega Niesa z klanu Sarmaci KrólewscyKapsul.
Barsa: Dlaczego Nieśmiertelnik jest tak ważnym ogniwem Sarmatów Królewskich?
Kapsul: Cóż ja mogę powiedzieć… On jest człowiekiem, którego naturalnie uznaje się za przywódcę na GS-ie i poza nim. Nikt tak nie potrafi pokierować zespołem w 3v3, jednocześnie nieźle pogrywa 1v1, a o „odchyłce” na punkcie statystyk i tabelek nie trzeba przypominać. Nies jest sercem naszego klanu, świadczy o tym choćby jego wypowiedź w momencie, kiedy nastąpił przesyt MTW i odeszło od nas kilka osób, a pozostali nie wykazywali żadnej aktywności: „nawet gdybym miał zostać sam w klanie, SK nadal by istniało”.
Barsa: Co sądzisz o Niesmiertelniku?
Lord Dariusz: Nieśmiertelnik jest jedną z bardzo ważnych osobistości polskiej sceny TW. Jest on dobrym, doświadczonym graczem i wydaje mi się, że świetnym kompanem w teamie. Ponadto stanowi on główną ,,twarz” klanu Sarmaci Królewscy. Grając przez szereg lat, wyrobił sobie niesamowitą opinię zarówno o klanie, jak i o samym sobie. Pomimo jego ciężkiego charakteru i wielu sprzeczek z nim uważam, że bez jego osoby polska scena TW byłaby dużo uboższa.
Barsa: Jak zareagowałeś na odejście Nieśmiertelnika z klanu i założenie własnego? Czy popsuło to stosunki miedzy wami?
Pless: Coś wisiało w powietrzu i niektórzy to czuli. Nie sądziłem jednak, iż to właśnie Nieśmiertelnik będzie głównym inspiratorem „małego puczu” w naszym klanie. Zawsze wydawało mi się, że wyznaje nasze wartości, jednak myliłem się. Nie znałem go osobiście, być może to zamgliło moją ocenę jego osoby. Osobiście pogratulowałem powstania nowego klanu i życzyłem powodzenia. Niestety, parę zgrzytów powstało już po jakimś czasie i niesmak pozostał. Jutro nastąpi nowa era – „era Empire” i mam nadzieję, iż wspólnie z wszystkimi klanami polskiej sceny wejdziemy w nią z czystym kontem.

Komentarzy nie przewidziano.

Dodano w kategorii: Artykuły.
Słowa kluczowe: , ,
Zmiana wpisu:
Komentarze są wyłączone



Archiwum wpisów

Marzec 2009
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
Totalwar


 

Totalwar - podwitryna portalu totalwar.org.pl
Copyright 2008-2009 by totalwar.org.pl. All Rights Reserved.

Projekt: Tadeusz Meszko
All Rights Reserved.