Hiszpania – przyczyny ekonomicznego upadku « Totalwar
FALL OF THE SAMURAJ
Mistrzostwa Polski

zobacz listę tematów
w naszym portalu
Witryna główna

Empire - w przygotowaniu

Medieval I - w przygotowaniu

Medieval II - w przygotowaniu

Napoleon - w przygotowaniu

Rome - w przygotowaniu

Shogun I - w przygotowaniu

Shogun II - wersja beta

 
Polter.pl

Civ.Org.PL

mountblade.info

Data wpisu: 2008/08/03
Hiszpania – przyczyny ekonomicznego upadku

Dlaczego pierwsze wielkie mocarstwo kolonialne nie zdołało obronić swojej dominującej pozycji? Czy owa mocarstwowość nie była aby przysłowiowym gwoździem do trumny kraju z Półwyspu Iberyjskiego? W niniejszym tekście spróbuję skupić się na najważniejszych przyczynach i skutkach hiszpańskiego kryzysu ekonomicznego, który doprowadził kraj również do kryzysu politycznego. Jest to o tyle ciekawy temat, iż nawet dziś historycy, znawcy i pasjonaci dziejów tego europejskiego państwa zastanawiają się nad stylem i formą jego upadku. Nie ulega wątpliwości, że w pełni ukształtowane dopiero pod koniec XV wieku państwo popełniło wiele błędów. Wiązać się one będą z prawie dwustuletnim panowaniem Habsburgów (1516-1700), choć pewne znaczące uchybienia przypadły w udziale pierwszym władcom zjednoczonego królestwa.

Rekonkwista

Rekonkwista, czyli walka o wyzwolenie ziem Półwyspu Iberyjskiego spod panowania muzułmanów, rozpoczęła się w VIII, a zakończyła w XV wieku. Większość opracowań historycznych przedstawia w niezwykle korzystnym świetle fakt całkowitego wyparcia Arabów z tego obszaru. Wydarzenie to było istotne nie tylko z hiszpańskiego punktu widzenie, ale również europejskiego, łacińskiego. Zyskało przede wszystkim chrześcijaństwo, mogące się pochwalić ideologicznym i światopoglądowym sukcesem w walce z „niewiernymi”. Co się tyczy Hiszpanii, to decydujące, zwycięskie starcie pod Grenadą w 1492 roku umożliwiło polityczne zespolenie kraju, a w konsekwencji – wzrost jego potęgi na arenie międzynarodowej. Iberyjscy władcy mogli wreszcie urzeczywistnić marzenie o podboju nowych, odległych ziem, choć z drugiej strony, nie mieli innego wyjścia, biorąc pod uwagę fakt, iż po krwawej i długiej wojnie wyłoniła się nowa warstwa, tzw. klasa zaściankowa, która spełniając swój chrześcijański obowiązek, nagle została pozostawiona bez środków utrzymania. Groziło to, rzecz jasna, nieprzewidzianym buntem, do czego nie mogło dopuścić młode państwo. Wysłanie tysięcy ludzi w stronę nieznanych terenów było więc nie tyle historyczną szansą, co również pragmatyczną koniecznością.

Echa rekonkwisty, pomimo zakończenia działań wojennych, dawały znać o sobie bardzo często. Nierozstrzygnięta pozostała kwestia ludności muzułmańskiej (Morysków) na obszarach dopiero co zdobytej prowincji Grenada. Jednoznaczny stosunek do Arabów artykułował Kościół katolicki, wymuszając na nich chrystianizację. W 1499 roku około 50 tysięcy muzułmanów zostało zmuszonych do przyjęcia chrztu. Jedynym możliwym aktem obrony był wybuch powstania, które sprowokowało Hiszpanów do rozpoczęcia fali masowych mordów i wypędzeń Morysków na terytoria Afryki Północnej. Muzułmanie długo opierali się asymilacji. Próbowali zachować swój język, ubiór, a co najważniejsze – religię. Wszystkich tych zwyczajów zakazał im definitywnie Filip II, ogłaszając w 1566 roku specjalny dekret. Ponowne powstanie w obronie swojej tożsamości nie zmieniło jednak nic w tej kwestii. Wręcz przeciwnie, w 1609 roku wydano ostateczny edykt nakazujący Moryskom opuszczenie kraju.

Kościół, dysponujący nieograniczonym wsparciem pobożnych władców, omieszkał zapomnieć także o Żydach. Już w latach osiemdziesiątych XV wieku w Hiszpanii powołano do życia Trybunał Inkwizycji, skierowany głównie przeciwko niepewnym Żydom nawróconym. Z judaistami rozprawiono się o wiele szybciej, aniżeli z ludnością muzułmańską, bo już w 1492 roku, czyli w momencie zdobycia Grenady, wypędzono rezydującą tam mniejszość. Ocenia się, że na wygnanie udało się aż 300 tys. Żydów, co, jak na kraj liczący w tym okresie ponad 4 mln mieszkańców, było liczbą imponującą.

W obu przypadkach pobudka religijna przewyższyła wszystkie pozostałe, a w szczególności czynnik ekonomiczny, który w tym wypadku powinien być decydujący. Moryskowie i Żydzi należeli w ogromnej części do warstwy kupców i zręcznych rzemieślników. Nagłe pozbycie się tych narodowości miało dla kraju niezwykle istotne konsekwencje w XVI wieku oraz w późniejszym okresie, kiedy można zauważyć całkowity rozkład gospodarczy państwa. W obliczu wzrostu wymiany handlowej z nowymi koloniami, prężna, doświadczona grupa przedsiębiorców stanowiła towar deficytowy.

Próbując ocenić opisane tu wydarzenia, nie sposób nie odnieść się do nich negatywnie. Hiszpania sama pozbawiła się historycznej szansy na rzeczywistą dominację ekonomiczną w basenie Morza Śródziemnego, jak i, co najistotniejsze, na wszystkich oceanach ówczesnego świata.

Bogactwa, które zrujnowały kraj

Okrucieństw, jakich dopuściła się Hiszpania w Nowym Świecie, nie sposób nawet dziś dokładnie oszacować. Wiadomo, że zginęło z różnych przyczyn kilka milionów Indian. Złoty wiek, jak zwykło się określać XVI-wieczny okres rozkwitu Hiszpanii, był bez dwóch zdań najkrwawszym okresem w dziejach nowożytnego świata. Agresywna, częstokroć niekontrolowana, pobudzona quasi-religijnymi naleciałościami polityka lokalnych panów – konkwistadorów – zniszczyła wielowiekową kulturę licznych amerykańskich plemion, Azteków czy Inków. Cel, jaki nakreślili sobie najeźdźcy, był jasny – złoto, srebro, bogactwo. Tysiące żołnierzy i osadników z magicznym słowem na ustach – „Eldorado” – nie cofało się przed czymkolwiek, stosując częstokroć okrutne, nieludzkie praktyki. Kwestia realnego bogactwa, jakie przyszło w udziale hiszpańskiej Koronie, budzi obecnie wiele sporów. Wiadomo, że nie od razu odkryto tak pożądane kruszce. Odwołując się do rejonów tzw. Ameryki środkowej, oraz wyspiarskich obszarów Morza Karaibskiego można stwierdzić, że było ich tam niewiele. Sam Kolumb w początkowych latach eksploracji nowych terytoriów mocno rozczarował się brakiem większej ilości złota. Z tego też powodu dochodziło do licznych drobnych buntów w gronie przybyłych z nim Hiszpanów. Niepodważalny pozostaje fakt, podkreślany przez większość autorów opracowań historycznych, że w Ameryce szlachetnych złóż nie brakowało, a dobitnie przekonało się o tym kolejne pokolenie osadników hiszpańskich, przybyłych w drugiej połowie XVI wieku. Właśnie wtedy odkryto niespotykane dotąd złoża srebra, skumulowane na obszarach dzisiejszej Boliwii oraz Guanajuato i Zacatecas w Meksyku. Przed Hiszpanią stanęła ogromna szansa osiągnięcia ekonomicznej prosperity, zapewniająca jej wieloletnią dominację polityczną. Myśl o takim scenariuszu chyba za bardzo uderzyła Habsburgom do głowy.

Masowe wydobycie srebra przyczyniło się w stosunkowo krótkim okresie do finansowej burzy w całej Europie. W przeciągu 150 lat hiszpańskiej obecności w Ameryce na Stary Kontynent przetransportowano około szesnaście milionów kilogramów srebra i nie jest to wcale ostateczna liczba, wliczając nieodnotowane akty korupcyjne i dobrze funkcjonujący czarny rynek. Kruszce wywiezione z nowych kolonii pobudziły rozwój ekonomiczny Europy, a nawet można powiedzieć, że wręcz uczyniły go możliwym. Nawet skarby perskie zdobyte przez Aleksandra Wielkiego nie miały tak doniosłego znaczenia dla świata greckiego, jak bogactwo Ameryki dla rozwoju Europy. Dla rozwoju Europy, ale nie Hiszpanii, jakkolwiek do niej należały źródła amerykańskiego srebra. Jak mawiano w XVII wieku: Hiszpania była tylko gębą przeżuwającą pożywienie, które przekazywała natychmiast organom, nie zachowując dla siebie nic poza ulotną przyjemnością i cząsteczkami pokarmu, które przypadkowo utkwiły jej w zębach (1).

Imperium wpadło w sidła własnej, niepohamowanej zachłanności. Nikt nie potrafił przewidzieć skutków tak nieodpowiedzialnej polityki finansowej. W tym przypadku ilość fortuny nie przełożyła się na jakość, pod czym należy rozumieć wzrost przychodów królewskiej sakwy, jak i bogactwa hiszpańskiego społeczeństwa. Większość ładunków srebra trafiała w ręce potężnych bankierów niemieckich, genewskich czy flamandzkich. Minimalna część owego „skarbu” została w obrębie rodzimej gospodarki.

Popularne wśród nowożytnych elit powiedzenie, że „bogate imperium ma ubogą metropolię”, trafnie przedstawiało ówczesną kondycję Hiszpanii. Zamiast prób jakichkolwiek reform, Korona wolała otwierać kolejne wojenne fronty, obserwować rozrzutność arystokracji i rosnący odsetek żebraków. Obszerne i jałowe latyfundia nie wytrzymywały zapotrzebowania na żywność i towary. Rosnące wydatki państwowe i zapierający dech wzrost spożycia w zamorskich dobrach spowodowały zaostrzenie się deficytu handlowego oraz wywołały inflację. Kres panowania Habsburgów wraz z nadejściem XVIII wieku ukazał wszystkie słabości silnego niegdyś państwa. Bankructwo było kompletne; chroniczne bezrobocie, obszerne latyfundia leżące odłogiem, niepewna moneta, zrujnowany przemysł, przegrane wojny, puste skarbce, władza centralna bez posłuchu na prowincji – tak wyglądał kraj ponad 200 lat po odkryciu przez Kolumba Ameryki (2).

Habsburgowie

Hiszpania nie miała także szczęścia do władców. Objęcie na około dwa stulecia władzy przez Habsburgów zamiast historycznej szansy przysporzyło krajowi licznych kłopotów. Opisane wcześniej zjawiska są w przeważającej części spowodowane słabością czy wręcz ułomnością wielu hiszpańskich królów. Dobitnym tego przykładem jest osoba Karola I (V), pierwszego z Habsburgów na tronie hiszpańskim, który dzięki przekupnej elekcji został spadkobiercą cesarzy Świętego Imperium. Spędził on w Hiszpanii zaledwie siedemnaście spośród czterdziestu lat swojego panowania. Wdrapał się na tron, nie znając ani jednego słowa po hiszpańsku. Opróżniał skarb Ameryki, gdy ścigał diabła po całej Europie podczas swych wojen religijnych. Nie szczędził złota i diamentów dla biskupów i arcybiskupów. Jego syn, Filip II, fanatycznie religijny człowiek, puścił w ruch straszliwą machinę inkwizycji, która niebawem ogarnęła cały świat. Postanowił wyrzucić z powodów religijnych tysiące rzemieślników flamandzkich, podających się za protestantów lub podejrzanych o protestantyzm. Na nieszczęście Hiszpanii, przygarnęła ich Anglia i w dużej mierze dzięki nim właśnie rozwinęła swoje manufaktury. Ostatni z Habsburgów, Karol II, stał się symbolem beznadziejnego położenia państwa. Był królem chorym psychicznie i zdeformowanym fizycznie, co było z pewnością spowodowane wielopokoleniowymi praktykami kazirodczymi w dynastii. Jego rządy to pasmo klęsk i katastrof, a nadmierna religijność, podobnie jak w przypadku poprzedników, przysporzyła państwu więcej szkód niż pożytku.

Wszyscy przywódcy przyczynili się do upadku Hiszpanii, żaden z nich nie odważył się na próbę choćby najmniejszej reformy państwa. Bogactwa płynące z kolonii nie służyły im jak narzędzie do rozwoju państwa, ale jako środek do poszerzania, umacniania i bronienia swoich terytorialnych posiadłości. Dynastia Habsburgów była poniekąd nieszczęściem dla Hiszpanów, gdyż stali się ono ofiarami mocarstwowej polityk jej przedstawicieli. Ich całkowite odizolowanie od miejscowego społeczeństwa, niezrozumienie jego potrzeb, przyniosło tragiczne skutki.

Biedni i Bogaci

W XVI wieku na terytoriach hiszpańskich istniało około dziewięć tysięcy klasztorów. Stale wzrastająca liczba kleru wymuszała budowę kolejnych tego typu budowli. Olbrzymim problemem była nieproduktywna i rozrzutna arystokracja, która skazywała hiszpańską gospodarkę na impotencję. Ilość dukatów przekazywanych corocznie do szkatuł półtorej setki książąt, markizów, hrabiów i wicehrabiów z tytułu rent wynosiła kilka milionów. Nietrudno znaleźć przykłady przepychu, jakim charakteryzowały się najwyższe klasy. Książe Medinaceli miał siedemset osób służby, Książe de Osuna swoich trzystu służących ubierał w futrzane okrycia, tak by ośmieszyć rosyjskiego cara. Kilkusettysięczna armia hidalgów (panów wojny) – grupy żyjącej z udziału w wojnach – nie chciała trudnić się niczym innym. Brakowało więc rąk do pracy na opustoszałych obszarach rolnych. Państwo w żaden sposób nie chroniło swoich przedsiębiorców, wręcz przeciwnie, zezwolenie na import tkanin z zagranicy, podczas gdy wywóz sukna kastylijskiego z zagranicy był zakazany, skazywało wielu z nich na finansowe bankructwo. Hiszpania nie poszła za przykładem Anglii, która w swoim rozwijającym się państwie zakazała wywozu złota i srebra, zmonopolizowała środki płatnicze, nie zezwoliła na importowanie wełny i przepędziła z brytyjskich portów kupców hanzeatyckiej Ligi Północnej. Republiki włoskie również w skuteczny sposób chroniły swój przemysł za pomocą ceł, przywilejów i rygorystycznych zakazów. Takiej konsekwencji i ekonomicznego zmysłu zabrakło w Hiszpanii. Kiedy w największym porcie w kraju, Sewilli, w połowie XVI wieku istniało szesnaście tysięcy warsztatów rzemieślniczych; pod koniec tego wieku w chwili śmierci Filipa II było ich już tylko czterysta. W ogóle, ubywało wszystkiego. Zatrważające były dane dotyczące liczby ludności, która systematycznie spadała.

Ogromne przestrzenie i trudna komunikacja zapewne były znaczącymi przeszkodami dla rozwoju przemysłu, lecz decydującą winę za jego stan ponosił w Hiszpanii czynnik ludzki. Hiszpańscy kapitaliści swoje fortuny przeznaczali na zakup weksli Korony, a nie na rozwój przemysłu. Dawni bogacze, posiadacze ziemi i tytułów szlacheckich, woleli zajmować się budową pałaców i gromadzeniem klejnotów. Nowi zaś bogacze, handlarze i spekulanci, kupowali ziemię i tytuły szlacheckie. W praktyce obie grupy nie płaciły podatków. Przedziwne prawo stanowiące, iż osoby chcące zająć działalnością przemysłową automatycznie utraciłyby tytuł szlachecki, dodatkowo komplikowało sytuację.

Gospodarce, co oczywiste, nie pomagała dramatyczna koniunktura polityczna. Coraz częstsze klęski militarne spowodowały konieczność podpisywania przez Hiszpanię licznych, niekorzystnych z jej punktu widzenia umów handlowych.

W wyniku licznych koncesji ożywiła się żegluga między Kadyksem, gdzie wyładowywano amerykańskie kruszce, a portami należącymi do Francji, Anglii, Holandii i związku hanzeatyckiego. Każdego roku przybijało do brzegów Hiszpanii osiemset do tysiąca statków z towarami wyprodukowanymi w innych krajach. W zamian za nie zabierały amerykańskie srebro i hiszpańską wełnę, która szła do zagranicznych warsztatów, aby powrócić tu w postaci tkanin. Hiszpańscy kapitaliści z Kadyksu ograniczyli się tylko do stemplowania zagranicznych towarów przemysłowych przed wysłaniem ich do Nowego Świata. Jeśli hiszpańskie manufaktury nie były w stanie obsłużyć rynku wewnętrznego, to w jaki sposób mogły zaspokoić potrzeby kolonii? Rynek hiszpański zalewały koronki pochodzące z Lille i Arras, tkaniny z Holandii, dywany z Brukseli, brokaty z Florencji, kryształy z Wenecji, broń z Mediolanu, wina i płótna z Francji, sprowadzane tu kosztem produkcji krajowej w celu zaspokojenia ostentacyjnych potrzeb bogatych pasożytów, grupy coraz liczniejszej i potężniejszej w coraz biedniejszym państwie (3).

Czego zabrakło? Kto zawinił?

Boliwijscy pisarze twierdzą, że w ciągu trzech wieków Hiszpania otrzymała tyle kruszcu, że mogłaby zbudować srebrny most, który wiódłby z terytoriów Boliwii, aż do drzwi królewskiego pałacu na drugim brzegi Oceanu (4). Ta wyjątkowa wizja nie miała, rzecz jasna, nic wspólnego z rzeczywistością, ale w sposób trafny podkreślała ogrom surowców, który padł łupem Imperium. Hiszpania ugięła się pod ciężarem nagłego, łatwego bogactwa. Nie potrafiła dostosować swojego systemu ekonomicznego i prawnego do nowej rzeczywistości. Kruszce z Ameryki były delirium i ruiną Hiszpanii, dostarczały środków do walki z rodzącymi się silami nowoczesnej gospodarki. Walkę z nimi rozpoczął też Kościół katolicki, toczący wojnę z protestantyzmem, toczył wojnę przeciwko kapitalizmowi, który w Europie nabierał siły. Kościół był w Hiszpanii instytucją niezwykle potężną, od momentu zakończenia rekonkwisty podporządkował sobie praktycznie wszystkich kolejnych władców. Władców nieudolnych, oderwanych od realiów Półwyspu Iberyjskiego (mowa tu o Habsburgach), zajmujących się z racji przynależności dynastycznej sytuacją w Niderlandach, Niemczech, czy Włoszech. Wplątując Hiszpanie w niezliczoną liczbę europejskich konfliktów, stale osłabiała kraj potrzebujący wewnętrznych reform.

Korona była krajem o archaicznej organizacji społecznej, o dużej dysproporcji między bogatymi i biednymi. Brakowało tu licznej i silnej klasy średniej, mogącej spełnić rolę „wybawiciela” hiszpańskiej gospodarki. Te i wiele pomniejszych zdarzeń przyczyniły się do przeistoczenia potężnego niegdyś imperium w politycznego karła.

Przypisy:

(1) E. Galeano, Otwarte żyły Ameryki łacińskiej, Warszawa 1983, s.26.

(2) T. Miłkowski, P. Machcewicz, Ossolineum, Warszawa 1998, s. 369.

(3) Szacuje się, że pod koniec XVIII wieku kler liczył już dwieście tysięcy osób.

(4) E. Galeano, op.cit, s. 28-29.

Komentarzy nie przewidziano.

Dodano w kategorii: Artykuły.
Słowa kluczowe:
Zmiana wpisu:
Komentarze są wyłączone



Archiwum wpisów

Sierpień 2008
P W Ś C P S N
« lip   wrz »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Totalwar


 

Totalwar - podwitryna portalu totalwar.org.pl
Copyright 2008-2008 by totalwar.org.pl. All Rights Reserved.

Projekt: Tadeusz Meszko
All Rights Reserved.