Oto druga z zapowiadanych recenzji wykonana przez Romana Zabawę, tak jak poprzednio życzymy miłego czytania.
W zeszłym tygodniu ukazały się pierwsze recenzje z tego, co udostępniono w preview Napoleona, więc krótko, w żołnierskich słowach dorzucę swoje wrażenia. Parę dni na testy pozwala na ogólną ocenę, możliwe, że dłuższe testowanie skorygowałoby ją nieco, ale czas nagli (premiera tuż, tuż). Przedstawię ją w jak najbardziej skondensowanej formie, choć nie ukrywam, że Total War wkroczył w końcu w moją ulubioną epokę i walczę z pokusą rozpisania się.
Zalety
Po odpaleniu jedynej dostępnej bitwy historycznej, czyli Ligny, szybko zauważyłem różnice w detalach graficznych w stosunku do “Empire”. Na pewno ustawienie na średni wariant daje lepsze walory graficzne niż taki sam poziom w “Empire”. Mój sprzęt to nvidia GeForce 7600 GS, Athlon 3500+, 3GB RAM 533MHZ i XP SP3. Widać więcej szczegółów, jednostki znajdujące się dalej od kamery nie zamieniają się w bezkształtne masy, ale oczywiście wczytywanie na tak starym sprzęcie nie jest komfortowe. Nie zauważyłem jednak, żeby się pogorszyło.
Efekty na polu bitwy też dużo ciekawsze. Przy salwach piechoty z rur muszkietowych idą słupy ognia wraz z wypychanym dymem, który po chwili unosi się nad szeregami strzelców. Po zbombardowaniu poszczególnych punktów oporu zabudowania Ligny spowił gęsty, czarny dym, co wpływa na widoczność. Zapewnia to szczególne wrażenia, gdy przelatujemy kamerą między budynkami w poszukiwaniu swoich oddziałów. Dym może naprawdę utrudnić orientację.
Na szczęście jest mapa, znacznie precyzyjniejsza od tej z poprzedniej części. Pokazuje nam oddziały z podziałem na poszczególne rodzaje broni (było), ale stanowiące tło elementy topograficzne są znacznie bardziej wyraźne. Dyskusyjne dla mnie jest wyszczególnienie mostów w taki sam sposób jak oddziałów. Można się przyzwyczaić i nawet docenić, aczkolwiek na początku byłem nieco zdezorientowany. Zmodyfikowany panel sterowania też przypadł mi do gustu.
Prezentowane na średnich detalach mundury spod Ligny wyglądają na ubiór polowy z lat 1812 – 1815. Nie zauważyłem bogato zdobionego kirysu ze znanego screena z francuskim kirasjerem, ułani francuscy mają normalne lance i kaski, armie nie składają się z samych gołowąsów, aczkolwiek ciężko jest zobaczyć jakiś brodaczy. Dla pewności odpaliłem Napoleonica 2 – spora część zaprezentowanych oddziałów francuskich wygląda z grubsza podobnie (na siłę przyczepię się, że czerwone kity na czakach Młodej Gwardii efektowniej wyglądają w N2TW, ale może to wina moich ustawień graficznych). Nie znam się na armii republikańskiej, choć na oko linie sankiulotów w kampanii włoskiej wyglądają wiarygodnie. Nie widać, żeby twórcy wrzucili na pole bitwy oddziały w mundurach wielkich czy jakieś pokemony, a przecież epoka napoleońska mogła rodzić takie pokusy, tak jak zrodził je Antyk z antypyrrusowymi wynalazkami i kundlem generał – gladiatora Maximusa (płonące świnie i psy w “Romie”).
Na polu bitwy w świtach generalskich bez problemu zauważymy Napoleona w słynnym mundurze polowym strzelców konnych Gwardii i Bluchera z Krzyżem Żelaznym pod szyją. W unit cardach widnieją portrety dowódców, a nie jakieś totalwarowe wariacje na temat fizjonomii historycznej postaci. Napoleon w kampanii włoskiej ma twarz z malowidła Grosa (most pod Arcole, czyli w długich herach). Pod Ligny ilustrację stanowi facjata wyjęta z obrazu Delarocha (abdykacja w Fontainebleau).
System rekrutacji w kampanii włoskiej jest strzałem w dziesiątkę. Nowatorskie podejście do tematu, przybliżające realia epoki i jednocześnie stanowiące dodatkowe wyzwanie dla gracza. W końcu trzeba dbać o własnych żołnierzy. Kwestia plądrować czy okupywać podbijane regiony także stanowi ciekawą alternatywę, zwłaszcza że nie mamy wpływu na podatki i ministrów. Z jednej strony przy łupieniu wyciśniemy więcej, ale za to będziemy mieli bunty i zniszczenia. Z drugiej strony nie będziemy musieli zostawiać silnych garnizonów, ale też wpływy będą małe.
Generał ma wpływ na oddziały znajdujące się w odległości głosowej, czyli coś jak w stareńkim “Centurionie”. Cechy specjalne są ograniczone ilościowo, co w połączeniu z wystawieniem się na ogień strzelecki daje dodatkową kombinację taktyczną, zresztą bardzo historyczną. Napoleon pod Arcole, Murat pod Pruską Iławą, Lannes pod Ratyzboną, Macdonald pod Wagram, nasz Poniatowski z fajką w zębach pod Raszynem – można wymieniać długo, bo lista bitew, gdzie dowódcy inspirujący podkomendnych znaleźli się pod ogniem jest długa i nie ogranicza się do wyżej wymienionych.
Ligny pod względem historycznym zostało dobrze zaadoptowane w świat totalwarowy. Nigdy nie grałem bitew historycznych, jednak ta bitwa zachęciła mnie do rozgrywek w tym trybie.
Rzeczy neutralne,
czyli wszystko co widzieliśmy w Empire albo z czym się spotkałem, a ciężko ocenić jak się sprawdzi w nieodblokowanych fragmentach gry.
Poziom normal/normal, na którym testowałem większość rozgrywki, jest tak samo wymagający jak ten z Empire. Czyli krytycy kangurów będą mogli bezpiecznie ukończyć kampanie i pisać banialuki o słabym AI, które pokonuje się bezproblemowo tak na mapie kampanii jak i w bitwie. Natomiast fani epoki i gry na wyższych poziomach będą musieli zmierzyć się z podpakowanym kompem. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale wszystkie Cywilizacje, Hearts of Irony czy inne Blitzkriegi od dawna to stosują. CA niczego tutaj nie odkrywa, ale i jakoś nie ustępuje drastycznie od normy.
Liczba prowincji w kampanii włoskiej wydaje się być w sam raz. Ani za dużo, ani za mało. Pojawiają się misje, co wraz z małą liczbą frakcji upodabnia nieco rozgrywkę do kampanii z “Kingdoms”.
Fakt, że na starcie Seurier ma więcej gwiazdek niż Massena chciałem wpisać do wad. Jednak raz, że nie znam jeszcze wszystkich niuansów w systemie awansu danego generała, a dwa że historycy angielscy z każdego napoleońskiego marszałka robią geniusza. Tak więc tutaj odpuściłem.
Poza Ligny z bitew historycznych są jeszcze: Arcole, Piramidy, Nil, Trafalgar, Austerlitz, Borodino, Drezno i Waterloo. Brak Abukiru, Wagram czy Lipska pozwala podejrzewać co pojawi się w jakimś DLC, ale może to tylko złośliwe przypuszczenie.
Wady
Wad jest niewiele, a właściwie tylko jedna. Tylko, że jej kaliber jest przygniatający. Otóż stworzone przez twórców interakcje w bitwie przypominają wszystko, ale na pewno nie napoleońskie pole bitwy. Niby kirasjerzy są potężną siłą przełamującą, relatywnie odporną na ostrzał muszkietowy. Niby poprawiono kilka bugów np. wydane rozkazy są wykonywane, strefy ostrzału muszkietowego mniej wariują itp. Niby pruscy dragoni wykorzystują brak osłony armat i ładną szarżą zdjęli mi artylerzystów. Cóż z tego skoro wjeżdżający im na tyły ułani nie strącają nikogo z konia, nie wzbudzają paniki, więcej, dochodzi do zwarcia w której z kolei oni za bardzo nie giną. Oba oddziały powoli się wykruszają, a przecież kontrszarża powinna zmasakrować dragonów tak samo, jak późniejszy ścisk wyeliminować przewagę lanc. Nic z tego. Artyleria dalej wali poza zasięg, kartacze, jeśli w zasięgu znajdzie się jakiś przeciwnik lecą wgłąb całej armii, brak limitu amunicji nie wymusza gradacji celów. Artylerzyści pod ostrzałem broni palnej giną jak muchy… Życzę powodzenia w trafieniu kilku Ziutków z czegoś, co nie pozwalało z kilkudziesięciu kroków trafić w stodołę. W skrócie podstawowy element bitwy napoleońskiej jest kalką empirowej fantasmagorii.
Ale to i tak pikuś. Widok bodaj sześcioszeregowej kolumny konnych szaserów, odpalających w szarży salwę z wszystkich karabinków, a potem jeszcze, k…wa ich mać, można w tym samym biegu wybrać szable i zszarżować cel ostrzału – to jest coś, czego się nie zapomina. Na litość Boską, panowie historycy współpracujący z CA, jeśli nie wstyd wam podpisywać się pod tym idiotyzmem, poproszę historyczny przykład na poparcie powyższego absurdu. Czytałem wspomnienia spod Pruskiej Iławy, gdzie oddział huzarów odparł salwą nacierającą konną Carską Gwardię, ale a) strzelali z kilkunastu kroków b) z pistoletów c) stali w miejscu. Salwa całym oddziałem w galopie? Nawet Custer w secesyjnej tego nie robił. Jeśli już nawet nikomu nie zależy na historycznych odwzorowaniach to po co w takim wypadku wachlarz jednostek? Przy ich wyborze każdy gracz kieruje się stosunkiem ceny do efektywności. Co przebije strzelających szaserów? Ułani, którzy i tak po dopadnięciu nie demolują kawalerzystów? Ciężka jazda, powolna i z pewnością będzie bardzo droga? Skończy się na masach szaserów w kampaniach i limicie ha na multiplayerze, ale czy naprawdę nie było komu zróżnicować jazdę według schematu “kamień – papier – nożyce”?
Piechota prezentuje się chyba najlepiej, tzn. najmniej fantastycznie. Nie widziałem palików u strzelców pieszych, większość oddziałów ma zasięg 80 (dopowiem, że HA też), wspomniani szaserzy piesi 100. Granaty są. Jak już nie można było bez nich wytrzymać, można było zrobić jednostkę saperów. Mała liczebność, efektowne umundurowanie (fartuchy, bermyce, brody, tasaki z rękojeściami w kształcie głowy koguta), budowanie przepraw plus granaty – byłoby wiarygodnie i bez przesady w rozgrywce. No ale granaty dostali, jak sama nazwa wskazuje, grenadierzy, czyli napoleońskie kolumny szturmowe. Ech…
W ogóle skąd ta filozofia, że im lepsza jednostka tym większa odporność na ogień? Doborowa piechota nie nosiła kirysów, a liczba odniesionych ran, choć ułatwiała dostęp do Gwardii, nie wpływa na zwiększenie odporności. Prędzej na przepowiadanie pogody (weterani, jeśli tkwiąca kula w ciele nie wywołała gangreny, straszliwie cierpieli od skoków ciśnienia atmosferycznego). Wprowadzenie takiej samej odporności na ostrzał dla wszystkich piechurów z miejsca uwiarygodniłoby i urozmaiciło rozgrywkę. No ale po co, jak można powielać schemat z wcześniejszych totalwarów.
Podsumowanie
Nie można powiedzieć, że Creative Assembly nie postarało się. Na pewno nie walczyło z przylepioną łatką “Dodatek do Empire”, choć różnic jest więcej niż między “Medievalem II” a “Kingdoms”. Sam zamysł rozgrywki będący jakby rozbudowaną “Drogą do niepodległości” (mi bardziej przypomina misje Iwana Gołodupcowa z pamiętnych “Kozaków”) wiele zmienia. Do tego system rekrutacji, generałowie, nieco rozbudowana dyplomacja, skuteczniejsza, bo mniej podmiotów w grze (powrót do “Shoguna”?). Z pewnością dla graczy kampanijnych będzie atrakcyjny, a już na pewno – dla maniaków okresu napoleońskiego, bo póki co “Napoleon” nie ma konkurencji. “Histwara”, “Kozaków II” czy “Imperial Glory” litościwie przemilczę, a “Fields of Glory” niestety za stare. Pytanie czy rozgrywka po ukończeniu kampanii będzie w stanie zachęcić do ponownej gry?
Bitwy morskie stoją pod znakiem zapytania. Nie spotkałem ich w preview, choć nie wydaje mi się (zastrzegam: przypuszczenie nieoparte na testach!), żeby twórcy dopuścili do zatapiania “Najświętszej Trójcy” za pomocą czegoś z 48 działami, bo to coś ma większy zasięg. Kalkowanie systemu Empire na morzu to więcej niż zdrada, to błąd!
Podobnie z multiplayerem. Na oko rozgrywka nie zapowiada wielkich zmian, a przecież naprawdę przy odrobinie chęci można było podpatrzeć rozwiązania od The Lordz. Firma może nie jest z siebie zadowolona, ale wydawca ciśnie, więc możemy spodziewać się kolejnych części w epokach prochu, gdzie co najwyżej inaczej będą rozłożone akcenty, np. jakaś formacja będzie miała pewną przewagę nad pozostałymi.
Kupię grę jako maniak epoki i gracz kampanijny. Dodatkowo możliwość kampanii w sieci przy tak dwubiegunowym podziale (Napoleon kontra koalicja antynapoloeńska) pozwala przypuszczać, że bitwy kampanijne na multiplayerze będą ciekawe. Ale czy samo multi się obroni – na podstawie preview nie podejmuję się oceniać.

Kozak… ;D Bardziej optymistyczna recenzja od poprzedniej obie dobre bo własne i całkiem spore
Mam jedno pytanie do autora recenzji. Którą z gier i dlaczego ocenia jako bardziej realistyczną, Napoleona czy Napoleonic 2?
Solidna recenzja. Czy piechota nadal może się okopywać i stawiać “płoty”. Czy fortyfikacje są takie same jak w ETW? Czy da się nacisnąć na CA jeśli chodzi o w/w odporność piechoty na ostrzał?
Recenzja obfita, ale nadal nie przekonująca. Fajnie, że autor wspomina realia historyczne i wskazuje poprawki jak i absurdy gry ukazywane m.in. pod tym kątem. Dziwi trochę podsumowanie skoro gra nie oddaje opisywanej epoki rzetelnie. Tylko nie mówcie, że nie ma takiej gry, która robiłaby to dobrze. Prawdziwy fan epoki zawsze będzie żądał aby taka powstała. Brak takowej nie usprawiedliwia twórców którzy przedstawiają kolejną namiastkę ulubionej epoki. Efekciarstwo ogni i dymów czy też poprawiony interfejs nie zastąpi prawidłowo przedstawionej walki historycznie poprawnie uformowanych i ubranych oddziałów. Czy tak trudno zrobić prawidłowe szarże, kontrszarże, walkę ogniową bez tych absurdów strzelania całym głęboko uformowanym oddziałem pieszym, czy co gorsza konnym? Czy nie można normalnie przedstawić zasięgu i skuteczaności muszkietów, a zwłaszcza dział? Czy zmęczenie, odporność, morale też trudno rozsądnie uwzględnić?
Dobrze, że N:TW stanowi postęp w stosunku do E:TW, ale źle, że nadal zbyt mało daje realizmu pola walki z epoki której niby dotyczy.
Kolejny głos inne frakcji – “historycznej”
Ciekawe komu NTW najbardziej dogodzi, “historykom”, “multiplayerowcom” czy “zwolennikom lepszego AI”…
Ta recenzja bardziej mi przypadla do gustu od tej Niesa, może dlatego, że nie kupie NTW to mniej fachowy ale barwniejszy opis Romana wzbudził we mnie lepsze odczucia…
ps. mimo wszystko ciesze się, żę najmniejsza presja na CA jest od historyków, bo naprawdę uwazam mundury itd za malo ważne rzeczy, którymi Ca powinna zajmować się na koncu… bo wiele innego ma do roboty.
Przyznaję, że choć umówiliśmy się z Niesem, że nie będziemy się kontaktować przy recenzowaniu, pisałem trochę wiedząc, jakie tematy poruszy nasz autorytet w dziedzinie statystyk
Stąd u mnie większy nacisk na odwzorowanie historyczne, raz żeby się nie powtarzać, a dwa żeby czytelnicy się nie nudzili
Kaczorasi – wydawało mi się że moja recenzja idzie jednak w stronę delikatnej krytyki, ale ciekawe że odbiór jest inny.
artilery detonator – zdecydowanie N2TW pomimo wielu wad strukturalnych wynikających z bazowania na Romie typu chłopska asysta przy artylerii czy brak czworoboków jednoodziałowych. Poza gigantyczną liczbą obsługi do całej reszty walki artyleryjskiej nie można się przyczepić, w Napoleonie – niestety tak.
bieniu – mam wrażenie, że według CA muszkiety w XVIII wieku były lepsze od tych z epoki napoleońskiej. Bo skuteczność w ETW jest znacznie większa niż w becie NTW. Płotów nie widziałem.
exNowy – w skrócie: od strony kampanii można mówić o wierności historycznej (z uwzględnieniem tego co piszesz), od strony bitewnej niestety już nie. Stąd ten dualizm.
Barsa – idą w grafikę czego przykładem konie ciągnące jeźdzców z nogą zaplątaną w strzemionach.
Ciekawa recenzja, ale ten Seurier to na pewno błąd. Mam kasiążkę opisującą każdego z marszałkow z osbobna i na wstępnie do niego autor napisał następujące słowa: “Mimo usilnych stalan nie znalazłem niczego w czym Seurier się wyróznił”…
Jeżeli gra będzie jak czopek czyli do dxxxx to nawet odwzorowanie w 100% historyczne chyba jej nie pomoże. Gra ma być do grania ( tak przynajmniej ja myślę) jak ktoś chce sobie pomieszać w majtkach oglądając “wspaniałe mundury” epoki napoleońskiej to może powinien poszukać literatury fachowej. To tylko gra i raczej oparta luźno na realiach historycznych, chociaż w dobie dzieci wikipedii może i ona dla kogoś będzie stanowić źródło wiedzy historycznej.
Mam wrażenie że te gra wnosi mniej niż niejeden mod do medka II a pomimo to każą sobie płacić jak dla mnie nie mały grosz…
Dobra recka Romek
Porównajmy sobie pracę, jaką musieli wykonać autorzy moda Europa Barbarorum, a co zrobiło CA przy Napoleonie…
Roman Zabawa – rzumiem, że tak jak mi odpisałeś odwzorowanie jednostek w Napoleonic 2 jest bardziej historyczne niż w Napoleonie, ale w którym z tych tytułów jednostki zachowują sie bardziej historycznie i przekonywująco?
Salvo – wiadomo, ale też trzeba pamiętać o przypadłości historyków, głównie angielskich, którzy z byle marszałka Napoleona robią geniusza. Pal 6 Neya, Soulta, ale często Victor czy Marmont robią tam za wybitnych wodzów z prostej przyczyny. Żeby lansować wątpliwy geniusz pewnej angielskiej miernoty
Tur – dobra strategia musi być miksem grywalności z historycznością i można coś takiego uzyskać, exemplum Napoleonic 2
caiuscosades – znajmy proporcje… ekipa EB robiła grę od zera?
artilery detonator – akurat przy mundurach tych co widziałem można powiedzieć, że remis. Reszta czyli zależności na polu bitwy, walka artyleryjska, walka kawalerii – zdecydowanie N2TW. Napoleon ma możliwość czworoboków, są strzelcy konni, wiarygodniejsza obsługa armat (zaprzęgi), ale w zderzeniu z grywalnością to są tylko detale.
Przypomniałeś mi fajna książkę o “najwybitniejszych wodzach okresu Napoleońskiego”. Opisanom 3 francuskich (bez marszałków, ktorych autor nie chcial opisywać)-Lassel, Eugeniusz i Napoleon, 3 rosyjskich-Bagration, Kutuzow, Barclay, 2 pruskich-Blucher, Gneisau, 1 austriackiego-uwierzycie, że Karol:D i 3 brytyjskich z czego każdy opisywany był jako wyśmienity, niezawodny wojak walczący z 3 razy silniejszymi przeciwnikami…Wellington, Moore i Hill..Dotychczas dwóch ostatnich określałem jako przeciętnych:D
Autor potrafił być krytyczny wobec Kutuzowa i jego lenistwa ratowanego przez szczęście, Bluchera za mało wybitny umysł, Bagrationa za rosyjskiego Neya…Ale Anglicy byli 100% cacy:D
Roman Zabawa – nie pozostaje więc nic innego jak zrobić mod Napoleonic3 do Napoleona
Co do modów:http://www.twcenter.net/forums/showthread.php?t=319395
“Roman Zabawa – nie pozostaje więc nic innego jak zrobić mod Napoleonic3 do Napoleona”
recemzja nie tylko czysto techniczna ;D
Jak by to ekipa LORDS zrobila NTW3 czyli mod na NTW to ja w ciemno moge nawet zaplacic za takiego moda bez obaw ze kupil bym bubla.
Roman dobra robota
Ale tego arta zal….
W koncu gra sie nazywa Napoleon……. a kim on byl??Tu artylerja powinna byc dopracowana
Też bym zapłacił za taki mod
Roman Z. – masz rację, w dobrej grze powinno być i jedno i drugi ale… to gra od ca więc za wiele nie można wymagać. Zresztą w serii TW historia to tyko pretekst, ja mam tylko nadzieje że jednostki idzie odróżnić nawet z dużej odległości. Zresztą KLA wypuścił by momentalnie odpowiedniego skin packa
Bardzo sympatyczna recenzja.
Witam!
Z historycznego punktu widzenia jazda używająca pistoletów w czasie szarzy nie jest jakimś kosmicznym wymysłem-oczywiście nie jako cały oddział jak w NTW ale zdarzało się żeby niektórzy,szczególnie w drugich szeregach i szczególnie przeciwko jeździe- używali pistoletów. Pozostaje kwestia czy jazda nie powinna w ogóle strzelać w ruchu czy może w druga stronę, tak jak to zrobiło CA. Bo historyczność typu cześć strzela a cześć nie to melodia przyszłości, nie z tym engine….
Pozdrawiam
Nie każda gra musi być historyczna. Ta gra MUSI być historyczna.
Panie Romanie, przymierzam się do zakupu gry, chociaż irytują mnie błędy jakie Pan wskazał.Kolumna szaserów strzelajaca w ruchu to potwarz, tak samo jak granaty u grenadierów. Czytając wiele pamiętników napoleońskiech nigdy nie spotkałem się że ktoś rzucał granaty, chyba że być może na ćwiczeniach…. Inna sprawa z tymi ułanami kontra dragoni pruscy – tu oddaje honor twórcom gry. Z pamietników wynika, że masakry w wyniku szarż to wymysł beletrystów typu Sienkiewicz. W rzeczywistości walki kawaleryjskie były tylko drobnymi potyczkami gdzie trup padał bardzo rzadko, a tylko w ferworze walki wydawało sie że ludzie padali pokotem. Zatem Pana stwierdzenie, że “powoli sie wykruszają” oddaje realizm pola walki.